___________________________________________________________
Rano
poczułam na twarzy oślepiające światło słoneczne, przez które
nie mogłam otworzyć oczu. Przekręciłam się na drugi bok,
otwierając oczy próbowałam przyzwyczaić wzrok do jasności
panującej w pokoju. Poleżałam jeszcze przez chwilę i uświadomiłam
sobie, że dzisiaj czeka mnie być może najwspanialszy dzień w
życiu. Podniosłam się z wygodnego łóżka i czułam jak rozpiera
mnie energia, natychmiast włączyłam komputer a później z moich
głośników zaczęły wydobywać się nuty z mojej playlisty, na
pierwszy ogień poszło LOLLY Justina Biebera, a później Best Song
Ever. W rytm muzyki udałam się do łazienki i wykonałam poranną
toaletę, nie obyło się również bez niepohamowanych napadów
śmiechu, kiedy podczas wybierania ubrań, nieudolnie starałam się
tańczyć w rytm muzyki wydobywającej się z moich głośników
stojąc przed lustrem. W końcu zdecydowałam się na miętowe
spodenki z wyższym stanem, białą bluzkę z koronką i miętowe
baletki. Włosy związałam w wysokiego koka a na twarz nałożyłam
trochę pudru i korektora. Zastanawiałam się czy zrobić sobie
kreskę na górniej powiece, ale stwierdziłam że jeśli się
rozmarzę będę wyglądać jak szop pracz wyjęty z suszarki, a tego
wolałam uniknąć więc pomalowałam tylko rzęsy czarną maskarą.
Po całkowitym wyszykowaniu się i przejrzeniu w lustrze,
stwierdziłam że wyglądam całkiem ładnie.
Postanowiłam,
że zejdę na dól żeby coś zjeść. Zastanawiało mnie dlaczego
jest tak cicho ale po wejściu do kuchni wszystko stało się jasne.
Znalazłam na stole białą kartkę złożoną na pól :
KAMILA :
Jesteśmy
z Konradem i Wiktorią na plaży. Nie chcieliśmy Cię budzić więc
poszliśmy sami, jak chcesz to możesz do nas
dołączyć. Później pewnie pójdziemy zjeść coś na miasto, jak
będziesz chciała iść z nami to dzwoń.
CIOCIA.
Wow..
ciotka zostawiła mnie samą w domu na cały dzień, chyba zaczyna do
niej docierać, że nie jestem już małym dzieckiem i umiem dać
sobie radę sama. Nalałam sobie mleka do miski a następnie
wrzuciłam płatki, może nie było to jakieś bardzo wykwintne
śniadanie ale mi wystarczało. Po zjedzeniu i posprzątaniu
zobaczyłam, że jest już 12:40 więc do przyjazdu Nialla zostały
mi nie całe 20 minut, biorąc pod uwagę fakt, że chłopak
powiedział że przyjedzie koło 13. Poszłam jeszcze na górę
spakowałam torebkę, poprawiłam włosy i zeszłam na dół.
Usiadłam na kanapie w salonie i czekałam na przyjazd Nialla.
Po około 15 minutach mój telefon za wibrował a na
wyświetlaczu ukazał się napis ,, Niall :) ``. Przesunęłam palcem
po zielonej słuchawce i przyłożyłam aparat do ucha.
- Halo ?
- Hej, ja już jestem prawie pod domem. Możesz wychodzić - w głosie chłopaka można było usłyszeć podekscytowanie.
- - Okej to ja już wychodzę - odpowiedziałam mu niemniej podekscytowana niż on.
- To do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Wyszłam z domu
najszybciej jak to było możliwe, bo nie chciałam żeby Niall
musiał na mnie długo czekać. Szczerze to wolałam ja poczekać na
niego niż żeby on czekał na mnie. Nie wiem dlaczego ale już taka
byłam, że wolałam żeby ktoś się spóźnił niż ja, dlatego
zawsze starałam wyszykować się przed czasem gdyby coś się
wydarzyło i musiałabym wyjść wcześniej.
Na dworze było
dość ciepło więc usiadłam na schodach przed domem i czekałam na
chłopaka. Po jakiś 5 minutach zobaczyłam biały samochód
zatrzymujący się pod moim tymczasowym domem. Od razu podeszłam i
wsiadłam na miejsce dla pasażera. Od samego zamknięcia drzwi Niall
patrzył na mnie z naprawdę pięknym ale zarazem krępującym
uśmiechem.
- Coś się stało ? Dlaczego tak na mnie patrzysz ? - byłam trochę skrępowana jego można powiedzieć gapieniem się
- Nie dlaczego, po prostu bardzo ładnie dzisiaj wyglądasz.
- Aaa dziękuje bardzo. To co powiesz mi gdzie jedziemy ?
- Tak jak wczoraj mówiłem do mojego ulubionego miejsca.
- Rozumiem, że nie dowiem się niczego więcej ?
- Dowiesz się jak dojedziemy na miejsce
- No dobra nie będę się z Tobą kłóciła.
- Ciesze się że to mówisz, i tak byś nie wygrałaJazda zajęła nam jeszcze około 30 minut. Przez całą drogę słuchaliśmy muzyki, a
Niall cały czas
śpiewał. Zastanawiałam się gdzie on chce mnie wywieść, ale
uznałam, że nie będę go już więcej o to pytała, bo i tak
zapewne nic mi nie powie.
- Jesteśmy na miejscu.
Powoli wysiadłam
z samochodu i zaczęłam rozglądać się dookoła. Byliśmy na
jakimś kompletnym pustkowiu. Ale muszę przyznać, że było całkiem
ładnie, wszędzie było dużo zieleni, drzew i mała wyglądająca
na dość starą altanka.
- Ale tu pięknie
- Mówiłem że Ci się spodoba
- No mówiłeś i miałeś rację
Niall podszedł
jeszcze do bagażnika i wyciągnął z niego koszyk, jak się
domyśliłam z jedzeniem, koc i gitarę.
- Idziesz – zapytał patrząc na mnie.
- Tak, już idę.Zachowywałam się trochę jak małe dziecko, które pierwszy raz poszło do wesołego miasteczka. Przyglądałam się wszystkiemu po kolei, tak jak gdybym chciała zapamiętać nawet najmniejszy szczegół. Nim się zorientowałam Niall rozłożył już koc i inne rzeczy które tu przywiózł.
- Masz zamiar tak stać przez cały czas ? - usłyszałam że chłopak jest trochę rozbawiony moim zachowaniem. Szybko do niego podeszłam i usiałam obok.
- Przepraszam, po prostu bardzo mi się tu podoba.
- Rozumiem. Też tak miałem za pierwszym razem.
- Jak w ogóle znalazłeś to miejsce ?
- Kiedyś jeździłem po okolicy i szukałem takiego miejsca w którym mógłbym pobyć trochę sam. Wiesz takiego żeby oderwać się od świata. Żeby nie było tłumu fanów, reporterów i tego całego życia gwiazdy. Tu mogłem się tak poczuć. Tak jak by nic i nikt się nie liczył. Byłem tylko ja i mogłem być sobą.
- Aha. To fajnie, że udało Ci się tu trafić
- Dobra wystarczy tego zamulania historyjkami. Może coś zaśpiewamy ?
- Możesz śpiewać chętnie posłucham
- Nie będę śpiewał sam. Zaśpiewamy razem
- Oo nie co jak co ale śpiewanie to zdecydowanie nie mój konik
- Nie może być aż tak źle
- Uwierz mi że może
- No to zatańczymy
- Lepszy taniec niż śpiewanie
- Tylko nie zdziw się jak podepczę ci stopy
- Hahaha, wolę żebyś mnie podeptał, niż żebym ja miała Cię ogłuszyć swoim wyciem.
- To się okaże.
Niall puścił z
telefonu kilka piosenek po kolei i zaczęliśmy tańczyć. Jeżeli
tańcem można było to nazwać. W większości po prostu się
deptaliśmy i śmialiśmy z siebie nawzajem. Nawet nie zorientowałam
się kiedy zrobiło się ciemno.
- Chyba powinniśmy się już zbierać – usłyszałam że Niall nie jest zbyt zachwycony moim pomysłem ale chyba wiedział że nie ma wyjścia.
- No okej możemy jechać
Pozbieraliśmy
wszystkie nasze rzeczy i zanieśliśmy je do auta. Przez ostatnie
minuty tutaj starałam się zapamiętać jak najwięcej szczegółów,
bo nie wiedziałam czy jeszcze tu wrócę. Przecież wakacje się
kiedyś skończą.
- Wsiadasz ?
- Tak już. Staram się zapamiętać jak najwięcej
- Spokojnie jeszcze kiedyś tu wrócimy
- Mam nadzieje
Wsiadłam na
miejsce pasażera i zapięłam pasy. Droga powrotna zajęła nam
trochę więcej czasu, niż jak tu jechaliśmy bo Niall jechał na
około. Przez całą drogę się śmialiśmy i opowiadaliśmy różne
zabawne historie z naszego życia. Niall miał ich zdecydowanie
więcej nić ja, ale to w końcu on jeździ po całym świecie z
zespołem.
Gdy dojechaliśmy
pod mój dom było już ciemno więc uznałam że wszyscy domownicy
już śpią.
- Dziękuje za fajny dzień – powiedziałam kiedy już wychodziłam z auta
- To ja dziękuje. Mam nadzieję że jeszcze to powtórzymy
- Na pewno. Dobranoc
- Dobranoc, śpij dobrze
- Ty też
Po wejściu do
domu zamknęłam drzwi i udałam się na górę, do swojego pokoju.
Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka.