PRZEPRASZAM BARDZO, ŻE NIE DODAJĘ NOWEGO ROZDZIAŁU ALE MAM TYLE NAUKI, ŻE NIE JESTEM CHWILOWO W STANIE GO NAPISAĆ :( MAM NADZIEJĘ, ŻE TO ZROZUMIECIE I NIE OPUŚCICIE MOJEGO BLOGA... POSTARAM SIĘ DODAĆ ROZDZIAŁ W PRZYSZŁY WEEKEND ALBO MOŻE W TYM TYGODNIU... ZOBACZYMY JAK BĘDZIE ♥
_____________________________________________________________
PRZYPOMINAM TEŻ O GŁOSOWANIU NA TT BO RÓŻNICA JEST SPORA
#mtvstars One Direction
Wakacyjna miłość. Która będzie trwała wiecznie ?
niedziela, 1 grudnia 2013
niedziela, 17 listopada 2013
ROZDZIAŁ 5
Tak szczerze mówiąc nie wiem czy jest sens pisać dalej to opowiadanie. Zauważyłam ze wyświetleń jest bardzo dużo a komentarzy pod rozdziałem po 3. Jeśli dalej tak będzie to nie widzę sensu dalej tego pisać..
___________________________________________________________
___________________________________________________________
Rano
poczułam na twarzy oślepiające światło słoneczne, przez które
nie mogłam otworzyć oczu. Przekręciłam się na drugi bok,
otwierając oczy próbowałam przyzwyczaić wzrok do jasności
panującej w pokoju. Poleżałam jeszcze przez chwilę i uświadomiłam
sobie, że dzisiaj czeka mnie być może najwspanialszy dzień w
życiu. Podniosłam się z wygodnego łóżka i czułam jak rozpiera
mnie energia, natychmiast włączyłam komputer a później z moich
głośników zaczęły wydobywać się nuty z mojej playlisty, na
pierwszy ogień poszło LOLLY Justina Biebera, a później Best Song
Ever. W rytm muzyki udałam się do łazienki i wykonałam poranną
toaletę, nie obyło się również bez niepohamowanych napadów
śmiechu, kiedy podczas wybierania ubrań, nieudolnie starałam się
tańczyć w rytm muzyki wydobywającej się z moich głośników
stojąc przed lustrem. W końcu zdecydowałam się na miętowe
spodenki z wyższym stanem, białą bluzkę z koronką i miętowe
baletki. Włosy związałam w wysokiego koka a na twarz nałożyłam
trochę pudru i korektora. Zastanawiałam się czy zrobić sobie
kreskę na górniej powiece, ale stwierdziłam że jeśli się
rozmarzę będę wyglądać jak szop pracz wyjęty z suszarki, a tego
wolałam uniknąć więc pomalowałam tylko rzęsy czarną maskarą.
Po całkowitym wyszykowaniu się i przejrzeniu w lustrze,
stwierdziłam że wyglądam całkiem ładnie.
Postanowiłam,
że zejdę na dól żeby coś zjeść. Zastanawiało mnie dlaczego
jest tak cicho ale po wejściu do kuchni wszystko stało się jasne.
Znalazłam na stole białą kartkę złożoną na pól :
KAMILA :
Jesteśmy
z Konradem i Wiktorią na plaży. Nie chcieliśmy Cię budzić więc
poszliśmy sami, jak chcesz to możesz do nas
dołączyć. Później pewnie pójdziemy zjeść coś na miasto, jak
będziesz chciała iść z nami to dzwoń.
CIOCIA.
Wow..
ciotka zostawiła mnie samą w domu na cały dzień, chyba zaczyna do
niej docierać, że nie jestem już małym dzieckiem i umiem dać
sobie radę sama. Nalałam sobie mleka do miski a następnie
wrzuciłam płatki, może nie było to jakieś bardzo wykwintne
śniadanie ale mi wystarczało. Po zjedzeniu i posprzątaniu
zobaczyłam, że jest już 12:40 więc do przyjazdu Nialla zostały
mi nie całe 20 minut, biorąc pod uwagę fakt, że chłopak
powiedział że przyjedzie koło 13. Poszłam jeszcze na górę
spakowałam torebkę, poprawiłam włosy i zeszłam na dół.
Usiadłam na kanapie w salonie i czekałam na przyjazd Nialla.
Po około 15 minutach mój telefon za wibrował a na
wyświetlaczu ukazał się napis ,, Niall :) ``. Przesunęłam palcem
po zielonej słuchawce i przyłożyłam aparat do ucha.
- Halo ?
- Hej, ja już jestem prawie pod domem. Możesz wychodzić - w głosie chłopaka można było usłyszeć podekscytowanie.
- - Okej to ja już wychodzę - odpowiedziałam mu niemniej podekscytowana niż on.
- To do zobaczenia.
- Do zobaczenia.
Wyszłam z domu
najszybciej jak to było możliwe, bo nie chciałam żeby Niall
musiał na mnie długo czekać. Szczerze to wolałam ja poczekać na
niego niż żeby on czekał na mnie. Nie wiem dlaczego ale już taka
byłam, że wolałam żeby ktoś się spóźnił niż ja, dlatego
zawsze starałam wyszykować się przed czasem gdyby coś się
wydarzyło i musiałabym wyjść wcześniej.
Na dworze było
dość ciepło więc usiadłam na schodach przed domem i czekałam na
chłopaka. Po jakiś 5 minutach zobaczyłam biały samochód
zatrzymujący się pod moim tymczasowym domem. Od razu podeszłam i
wsiadłam na miejsce dla pasażera. Od samego zamknięcia drzwi Niall
patrzył na mnie z naprawdę pięknym ale zarazem krępującym
uśmiechem.
- Coś się stało ? Dlaczego tak na mnie patrzysz ? - byłam trochę skrępowana jego można powiedzieć gapieniem się
- Nie dlaczego, po prostu bardzo ładnie dzisiaj wyglądasz.
- Aaa dziękuje bardzo. To co powiesz mi gdzie jedziemy ?
- Tak jak wczoraj mówiłem do mojego ulubionego miejsca.
- Rozumiem, że nie dowiem się niczego więcej ?
- Dowiesz się jak dojedziemy na miejsce
- No dobra nie będę się z Tobą kłóciła.
- Ciesze się że to mówisz, i tak byś nie wygrałaJazda zajęła nam jeszcze około 30 minut. Przez całą drogę słuchaliśmy muzyki, a
Niall cały czas
śpiewał. Zastanawiałam się gdzie on chce mnie wywieść, ale
uznałam, że nie będę go już więcej o to pytała, bo i tak
zapewne nic mi nie powie.
- Jesteśmy na miejscu.
Powoli wysiadłam
z samochodu i zaczęłam rozglądać się dookoła. Byliśmy na
jakimś kompletnym pustkowiu. Ale muszę przyznać, że było całkiem
ładnie, wszędzie było dużo zieleni, drzew i mała wyglądająca
na dość starą altanka.
- Ale tu pięknie
- Mówiłem że Ci się spodoba
- No mówiłeś i miałeś rację
Niall podszedł
jeszcze do bagażnika i wyciągnął z niego koszyk, jak się
domyśliłam z jedzeniem, koc i gitarę.
- Idziesz – zapytał patrząc na mnie.
- Tak, już idę.Zachowywałam się trochę jak małe dziecko, które pierwszy raz poszło do wesołego miasteczka. Przyglądałam się wszystkiemu po kolei, tak jak gdybym chciała zapamiętać nawet najmniejszy szczegół. Nim się zorientowałam Niall rozłożył już koc i inne rzeczy które tu przywiózł.
- Masz zamiar tak stać przez cały czas ? - usłyszałam że chłopak jest trochę rozbawiony moim zachowaniem. Szybko do niego podeszłam i usiałam obok.
- Przepraszam, po prostu bardzo mi się tu podoba.
- Rozumiem. Też tak miałem za pierwszym razem.
- Jak w ogóle znalazłeś to miejsce ?
- Kiedyś jeździłem po okolicy i szukałem takiego miejsca w którym mógłbym pobyć trochę sam. Wiesz takiego żeby oderwać się od świata. Żeby nie było tłumu fanów, reporterów i tego całego życia gwiazdy. Tu mogłem się tak poczuć. Tak jak by nic i nikt się nie liczył. Byłem tylko ja i mogłem być sobą.
- Aha. To fajnie, że udało Ci się tu trafić
- Dobra wystarczy tego zamulania historyjkami. Może coś zaśpiewamy ?
- Możesz śpiewać chętnie posłucham
- Nie będę śpiewał sam. Zaśpiewamy razem
- Oo nie co jak co ale śpiewanie to zdecydowanie nie mój konik
- Nie może być aż tak źle
- Uwierz mi że może
- No to zatańczymy
- Lepszy taniec niż śpiewanie
- Tylko nie zdziw się jak podepczę ci stopy
- Hahaha, wolę żebyś mnie podeptał, niż żebym ja miała Cię ogłuszyć swoim wyciem.
- To się okaże.
Niall puścił z
telefonu kilka piosenek po kolei i zaczęliśmy tańczyć. Jeżeli
tańcem można było to nazwać. W większości po prostu się
deptaliśmy i śmialiśmy z siebie nawzajem. Nawet nie zorientowałam
się kiedy zrobiło się ciemno.
- Chyba powinniśmy się już zbierać – usłyszałam że Niall nie jest zbyt zachwycony moim pomysłem ale chyba wiedział że nie ma wyjścia.
- No okej możemy jechać
Pozbieraliśmy
wszystkie nasze rzeczy i zanieśliśmy je do auta. Przez ostatnie
minuty tutaj starałam się zapamiętać jak najwięcej szczegółów,
bo nie wiedziałam czy jeszcze tu wrócę. Przecież wakacje się
kiedyś skończą.
- Wsiadasz ?
- Tak już. Staram się zapamiętać jak najwięcej
- Spokojnie jeszcze kiedyś tu wrócimy
- Mam nadzieje
Wsiadłam na
miejsce pasażera i zapięłam pasy. Droga powrotna zajęła nam
trochę więcej czasu, niż jak tu jechaliśmy bo Niall jechał na
około. Przez całą drogę się śmialiśmy i opowiadaliśmy różne
zabawne historie z naszego życia. Niall miał ich zdecydowanie
więcej nić ja, ale to w końcu on jeździ po całym świecie z
zespołem.
Gdy dojechaliśmy
pod mój dom było już ciemno więc uznałam że wszyscy domownicy
już śpią.
- Dziękuje za fajny dzień – powiedziałam kiedy już wychodziłam z auta
- To ja dziękuje. Mam nadzieję że jeszcze to powtórzymy
- Na pewno. Dobranoc
- Dobranoc, śpij dobrze
- Ty też
Po wejściu do
domu zamknęłam drzwi i udałam się na górę, do swojego pokoju.
Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka.
niedziela, 27 października 2013
ROZDZIAŁ 4
Przepraszam, że tak długo nic nie dodałam ale nie miałam czasu. Mam strasznie dużo lekcji, nauki i innych obowiązków dlatego rozdział się dość opóźnił :) Mam nadzieję, że mi to wybaczycie :) Zapraszam do czytania i komentowania :))
__________________________________________________________
__________________________________________________________
Gdy obudziłam się rano znów świeciło słońce, zaczęłam się
zastanawiać czy Niall zadzwoni czy tylko tak powiedział żebym się
odczepiła, wiedziałam że kocha fanów ale że do tego stopnia żeby
brać od nich numer telefonu. To było dla mnie niezrozumiałe ale z
drugiej strony nie dawał im swojego numeru co mogło oznaczać że
robi to tylko po to żeby fanki myślały, że do nich zadzwoni ale
nie miały szansy zadzwonić do niego. Postanowiłam, że nie będę
się już dołowała przemyśleniami na temat tego czy Niall zadzwoni
czy też nie. Podniosłam się z wygodnego łóżka, zabrałam
wszystkie potrzebne rzeczy i poszłam pod prysznic. Poranna toaleta
zajęła mi dziś dłużej niż zawsze, jakoś starałam się ładnie
wyglądać na wypadek gdybym go znów spotkała. Po starannych
przygotowaniach do dzisiejszego dnia zeszłam na dół, jak się
okazało wszyscy oprócz oczywiście Magdy i Vita już tam byli i
jedli śniadanie. Ku mojemu zdziwieniu, jajecznica leżała także na
moim talerzu. Grzecznie się ze wszystkimi przywiałam nie chcąc
psuć miło zapowiadającego się dnia i zaczęłam jeść swój
posiłek.
- Może dzisiaj wszyscy razem po śniadaniu wybierzemy się na plaże ? - Ciotka chyba pierwszy raz od przyjazdu miała dobry humor.
- Jasne, czemu nie – postanowiłam też być miła i spędzić trochę czasu z rodzinką
- Ale fajnie a możemy się kąpać ? - Co jak co ale po Wiktorii spodziewałam się takiego pytania od razu po propozycji pójścia na plażę. Ona nigdy nie umiała usiedzieć w jednym miejscu, zwłaszcza gdy w pobliżu była woda.
- Myślę, że tak ale zobaczymy na plaży – Matko ktoś mi podmienił w nocy ciotkę
- Ty który podmieniłeś ciotkę dzisiejszej nocy, kimkolwiek jesteś dziękuje ci. - wymamrotałam to dość cicho ale Konrad, jako że siedział koło mnie usłyszał to bo zaczął się śmiać.
- O co chodzi z czego się śmiejesz ? - ciotka wyglądała na zdezorientowaną
- Z niczego coś mi się przypomniało.
- Dobra to ja posprzątam a wy idźcie na górę się przygotować.
Tak
jak ciotka chciała poszliśmy na górę, nie byłam jakoś
szczególnie fanką mojej figury, więc niezbyt chętnie ubrałam się
w granatowy dwuczęściowy kostium. Na to założyłam ciemne
jeansowe spodenki i białą zwiewną koszulę. Włosy związałam w
koka a do torebki wrzuciłam ręcznik, olejek do opalania, portfel,
słuchawki i książkę, mało by brakowało a nie zabrała bym
telefonu, oczywiście pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po wzięciu
go do ręki było sprawdzenie czy aby na pewno nikt nie dzwonił. Nic
zero połączeń, zero wiadomości kompletna pustka. Spodziewałam
się że Niall nie zadzwoni ale jednak jakaś nadzieja była. Po
chwili usłyszałam, że ciotka woła nas na dół, wrzuciłam
telefon do torby i zeszłam na dół. Wszyscy już byli gotowi na
dzień na plaży. Droga zajęła nam jakieś 10 minut spacerem,
oczywiście cały czas Wiktoria truła czy będzie mogła wejść do
wody, więc ciotka w końcu się zgodziła. Na plaży nie było
zbyt tłoczno, ale to dobrze bo zajęliśmy sobie dobre miejsca
blisko wody, skąd ciotka mogła mieć dobry widok na Wiktorię,
która od razu rzuciła się do wody. My natomiast zajęliśmy się
rozkładaniem naszych rzeczy. Gdy wszystko było już gotowe
zaczęliśmy się opalać. Próbowałam czytać książkę ale nie
mogłam się skupić, cały czas myślałam o tym jak bardzo bym
chciała żeby Niall do mnie zadzwonił albo chociaż napisał SMS-a.
Na plaży zaczynało się robić chłodno, więc zebraliśmy się do
domu. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do super marketu zrobić małe
zakupy. Gdy dotarliśmy do domu było około 16, ciotka
zajęła się przygotowaniem obiadu a my poszliśmy na górę do
swoich pokoi. Tam wzięłam prysznic i doprowadziłam się do
względnego porządku. Sprawdziłam jeszcze TT, facebooka i wrzuciłam
na instagrama kilka zdjęć z dzisiejszego dnia na plaży. Muszę
przyznać że to co zobczyłam na TT dość mnie zdziwiło, miałam o
ponad 200 followersów więcej niż pamiętam. Nie bardzo wiedziałam
co było przyczyną tak szybkiego wzrostu obserwatorów aż
zobaczyłam ze :
Zdziwiło
mnie to, w ogóle to nie mogłam pojąć jak on mnie znalazł na
twietrze, muszę przyznać że było mi miło jak to zobaczyłam, bo
kto nie chciał by dostać follow od gwiazdy. Podziwianie mojego
nowego obserwatora przerwał głos ciotki, która wołała nas na
obiad. Nie zamykając laptopa poszłam na dół. Przy obiedzie
panowała miła atmosfera, ale to dlatego że ktoś podmienił mi
ciotkę. Po zjedzeniu posiedziałam jeszcze chwilę na dole, ale
usłyszałam, że dzwoni mi telefon więc najszybciej jak tylko
mogłam popędziłam na górę. Odszukałam telefon w torebce, której
jeszcze nie rozpakowałam po przyjściu z plaży, okazało się że
dzwoni numer prywatny. Miałam nadzieję, że to Niall dlatego od
razu odebrałam :
- Halo ?
- Hej, Kamila z tej strony Niall obiecałem że zadzwonię. Przepraszam że dopiero teraz ale nie miałem wcześniej czasu. Może masz ochotę się teraz spotkać to dam Ci autograf co Ty na to ?
- O cześć Niall, szczerze mówiąc nie spodziewałam się że zadzwonisz. Ale dobrze chętnie się spotkam, powiedz tylko gdzie i za ile ?
- Przecież obiecałem, to może za 30 minut koło poczty ?
- Okej będę
- To do zobacznia
- Okej pa.
Ucieszyłam
się na to spotkanie jak głupia, szybko się przebrałam,
pomalowałam, uczesałam i już byłam gotowa do wyjścia. Zeszłam
na dół i powiedziałam ciotce, że idę się przejść. Nie
chciałam jej mówić, że się z kimś umówiłam bo na pewno jej
dobry humor by się zakończył. Na miejscu byłam po około 15
minutach więc czekałam na chłopaka na schodkach przed wejściem.
- Hej, przepraszam za spóźnienie. - usłyszałam gdzieś koło siebie zdyszany głos Nialla.
- Hej, nie ma problemu. To co dasz mi autograf ? - spytałam dość niepewnie
- Tak, ale najpierw wynagrodzę Ci to że się spóźniłem – Niall posłał mi chyba jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie kiedykolwiek widziałam.
- Nie musisz. Autograf wystarczy – chciałam gdzieś z nim iść ale nie chciałam go wykorzystywać albo wpędzać w jakieś poczucie winy.
- Właśnie że muszę a poza tym skoro już się spotkaliśmy to co stoi na przeszkodzie żeby się lepiej poznać
- No nic, to co będziemy robić ?
- Pójdziemy do lodziarni, pogadamy później pójdziemy się przejść dam ci autograf i odprowadzę Cię do domu
- Oo widzę że już wszystko masz zaplanowane
- Jak zawsze zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie, hahaha – jego śmiech był naprawdę bardzo zaraźliwy
Szliśmy
jakieś 10 minut i buzie nam się nie zamykały dowiedzieliśmy się
o sobie dość dużo rzeczy, pomimo że był o 4 lata starszy i
znaliśmy się jakieś 20 minut rozmawiało nam się tak dobrze jak
byśmy się znali od zawsze. Gdy dotarliśmy do lodziarni chłopak
jak na dżentelmena przystało odsunął mi krzesło a później
poszedł po karty :
-
Prosze bardzo. - i znów ten jego piękny uśmiech, dobrze że siedzę
bo chyba bym upadła
-
Dziękuje bardzo, ale tu duży wybór chyba się nie zdecyduje może
mi coś polecisz ?
-
Jak mam być szczery to liczyłem że to powiesz.
Po
tych słowach chłopak wstał i podszedł do lady, stał tam przez
dłuższa chwile i rozmawiał z kelnerka po czym wrócił do stolika
:
-
Zamówiłem dla nas lody.
-
A skąd wiesz jakie lubię ? - powiedzmy że już się trochę
wyluzowałam
-
Zdałem się na przeczucie jakie lubisz smaki – on musiał się
uśmiechać zawsze jak coś mówił ? Przez ten uśmiech nie mogłam
zebrać myśli
-
Zobaczymy czy się nie pomyliło to Twoje przeczucie – puściłam
mu oczko, chociaż nawet gdyby te lody było okropne to zjadła bym
je żeby nie było mu przykro.
-
Spokojnie jeszcze nigdy mnie nie zawiodło, a na ile przyjechałaś ?
-
Na 1,5 miesiąca
-
A to mamy jeszcze dużo czasu na wspólne wyjścia
-
A to planujesz jeszcze jakieś ?
-
Nawet nie wiesz ile, haha
-
Licze że sie dowiem
-
Kiedyś napewno
Rozmawialiśmy
jeszcze chwile i kelnerka przyniosła nam lody. Puchar był naprawdę
ogromny było w nim chyba z 6 gałek każda inny smak, owoce, bita
śmietana, polewa, tarta czekolada i wisienka na samej górze.
-
Wow.. twoja intuicja chyba rzeczywiście się nie myliła – nie
mogłam wyjść z podziwu patrząc na to cudo.
-
Widzisz mówiłem Ci to od samego początku to nie chciałaś mi
wierzyć – na twarzy chłopaka zagościł uśmiech
-
Przepraszam, następnym razem już nie będę wątpiła w twoje
przeczucia. Tylko nie wiem czy dam rade to zjeść. - trochę
rozbawiła mnie ta sytuacja
-
Hahaha, nie martw się jak by coś to Ci pomogę
-
Okej trzymam Cię za słowo, żeby później nie było że już nie
możesz
-
Nie martw się jeśli chodzi o jedzenie to ja zawsze mogę haha
-
Hahaha dobrze wiedzieć
Niall
zjadł swój deser w 5 minut a ja nadal męczyłam się ze swoimi
lodami
-
Niall, naprawdę musisz mi pomóc
-
Kamila spokojnie dasz sobie rade – widziałam na jego twarzy że
próbuje zachować kamienną twarz i nie śmiać się z tego że
proszę go o pomoc
-
Naprawdę Niall nie mogę już za chwilę pęknę – czułam jak
ilość jedzenia rozsadza mój brzuch
-
Hahaha, nie pękaj już Ci pomagam
Z
pomocą Nialla dokończyłam deser w 5 minut, oczywiście blondas
zjadł większość ale nie przeszkadzało mi to bo już naprawdę
nie mogłam.
-
To co teraz spacer – to było raczej oznajmienie niż pytanie, więc
nie protestowałam
-
Może być, ale chce Ci przypomnieć że nadal czekam na ten autograf
-
Spokojnie obiecałem to dam, a co chcesz już ode mnie uciec ?
-
Hahaha, nie bez autografu nigdzie się nie ruszam
-
O nie ! To chyba go jednak nie dostaniesz
-
Niall !
-
No co ?
-
Obiecałeś !
-
I dotrzymam słowa ale jeszcze się musisz ze mną trochę pomęczyć
-
Okej jakoś to wytrzymam hahaha
-
Dziękuję hahaha
-
Proszę bardzo
Spacerowaliśmy
jeszcze przez 2 godziny byliśmy w parku, nad oceanem i oczywiście
zahaczyliśmy o FastFood bo Niall był głodny, próbował mnie
namówić żebym też coś zjadła ale byłam zbyt najedzona lodami.
Siedzieliśmy na ławce kolo fontanny, rozmawialiśmy i głośno się
śmialiśmy, muszę przyznać że Niall ma naprawdę świetne
poczucie humoru, ja zresztą też dlatego dobrze się dogadywaliśmy.
Około 20:30 zadzwoniła ciotka:
- Cześć, za ile wrócisz ?
- Za niedługo
- Aha okej, mamy czekać z kolacją ?
- Nie raczej nie
- No dobrze, tylko nie wróć bardzo późno
- Okej za niedługo będę w domu
- Dobrze to cześć
- Pa.
Z
tego co widziałam Niall przysłuchiwał się całej rozmowie ale
chyba nie za bardzo rozumiał o co chodzi bo ciotka nie mówiła po
angielsku, więc rozmawiałyśmy po polsku.
- Coś się stało ? - Niall widocznie był zaciekawiony całą rozmową
- Dzwoniła ciotka i mówiła żebym przyszła za niedługo do domu.
- Aha, czyli co odprowadzę Cię
- Nie no co ty stąd jest już blisko dam radę
- Nie ma mowy, że będziesz wracała po ciemku sama do domu
- No dobrze dziękuje
- Nie ma za co
- To chodźmy już
Po
jakiś 30 minutach byliśmy już koło mojego domu. Kultura wymagała
żeby zapytać Nialla czy nie chce wejść do środka więc też tak
zrobiłam:
- Dziękuje za odprowadzenie, może chcesz wejść ?
- Nie ma za co, chętnie ale może innym razem jest już dość późno jak na odwiedziny
- No jak chcesz to zapraszam następnym razem
- Na pewno skorzystam
- Umm Niall a co z moim autografem ?
- Aaa no tak już się robi, masz jakąś kartkę ?
- Tak, proszę
- Dziękuję – chłopak chwilę pisał coś po kartce a gdy mi ją oddał starannie włożyłam ją do portfela.
- To jeszcze raz dziękuje za odprowadzenie i za autograf
- Nie ma za co, to ja powinienem dziękować że wytrzymałaś ze mna cały dzień
- Haha, bez przesady było całkiem miło
- Mi też sie podobało może to powtórzymy co Ty na to ?
- Bardzo chętnie
- To jutro kolo 13 przyjadę po Ciebie i zabiorę Cię w moje ulubione i chyba najpiękniejsze miejsce w całej Irlandii, okej ?
- Nie ma problemu kolo 13 będe gotowa
-
Okej to do jutra
-
Do jutra
Weszłam
do domu od samego progu powitała mnie cisza, pomyślałam że pewnie
wszyscy są już u siebie. Poszłam do kuchni wzięłam sobie sok,
szklankę i poszłam na górę. Po wejściu do pokoju włączyłam
komputer sprawdziłam jak zawsze TT na którym ciągle przybywało mi
followersów, a to tylko przez to że gwiazda mnie obserwuje,
facebooka i pocztę. Nie chciało mi się już dłużej siedzieć na
komputerze, więc zabrałam pidżamę i poszłam pod prysznic. Po
kąpieli wyłączyłam komputer i położyłam się do łóżka.
Muszę przyznać, że dzisiejszy dzień był miły ale dość
męczący. Już prawie zasypiałam kiedy usłyszałam dźwięk SMS-a :
SMS:
od:
635984521
Dobranoc,
śpij dobrze :) xx / N.
do:
635984521
Ty
też śpij dobrze, Dobranoc :) x
Zrobiło
mi się bardzo miło po przeczytaniu tej wiadomości, więc zapisałam
sobie numer Nialla i odłożyłam telefon. Nie wiem czy minęło 20
minut a ja już spałam.
________________________________________
Co sądzicie proszę jeśli to przeczytałaś/łeś zostaw po sobie komentarz :))
niedziela, 13 października 2013
Rozdział 3
Dzisiaj obudziłam się dużo później niż wczoraj bo było już po 10. Za oknem zobaczyłam piękne słońce co zwiastowało ładną pogodę i kolejny dzień poza domem. Szybko podniosłam się z łóżka i poszłam do łazienki, tym razem nie zatrzymałam się przed lustrem bo nie chciałam oglądać takiej katastrofy jak wczoraj. Od razu wskoczyłam pod ciepły prysznic żeby zrelaksować się i przygotować na kolejny dzień. Po wyjściu z kabiny od razu się wytarłam i wysuszyłam włosy. Owinięta w ręcznik poszłam do pokoju aby wygrzebać jakieś ubrania na dzisiejszy dzień. Ponieważ sądząc po słońcu za oknem było dość ciepło postawiłam na krótkie jeansowe spodenki i białą zwiewną bluzkę a na nogi założyłam czarne balerinki. Po ubraniu się poszłam znów do łazienki żeby trochę się pomalować. Gdy wszystkie poranne czynności zostały wykonane, zeszłam na dół nie byłam specjalnie głodna a z tego co widziałam ciotka i jej dzieci byli już po śniadaniu. Nie ukrywam, że trochę mnie to zdenerwowało biorąc pod uwagę, że ja wczorajszego poranka zrobiłam śniadanie dla wszystkich a oni nawet nie raczyli mnie poinformować, że coś jedzą. Ale mniejsza o to, nalałam sobie do miski zimnego mleka i wsypałam płatki kukurydziane. Po moim jakże sytym śniadaniu umyłam talerze i wróciłam się na górę. Postanowiłam, że dzisiaj wyśle pocztówki do rodziców, dziadków i przyjaciółki. Zajęłam się wypisywaniem kartek oczywiście dla rodziny postawiłam na nudne i monotonne pozdrowienia, natomiast dla przyjaciółki postanowiłam napisać coś zabawniejszego, samo to że na jej pocztówce znajdował się nagi opalony mężczyzna było dość zabawne ale zawsze nasze pocztówki tak wyglądały. Po wypisaniu pocztówek włożyłam je do torby i postanowiłam, że moim pierwszym przystankiem będzie poczta.
Wrzucając pocztówki do skrzynki zobaczyłam, że z środka budynku wychodzi chłopak, który cały jest obładowany paczkami i listami, nawet nie zorientował się, że wypadła mu koperta. Postanowiłam, że podniosę ją i mu podam. Podniosłam kopertę ale to co na niej zobaczyłam wprawiło mnie w kompletny szok odbiorcą był nie kto inny jak sam Niall Horan. Byłam fanka One Direction i wiedziałam, że Niall pochodzi z Irlandi ale nigdy bym się nie spodziewała, że go tu spotkam. Stałam tak przez chwilę i tępo wpatrywałam się w kopertę ale zorientowałam się, że jeśli zaraz się nie ruszę chłopak wsiądzie do samochodu i odjedzie. Postanowiłam, że jak najszybciej tylko potrafię podbiegnę go niego. Nie widział, że stoję tuż za nic bo był zbyt zajęty układaniem paczek i listów w bagażniku swojego samochodu.
- Hej, Niall zgubiłeś list. - nie wiem czy kiedykolwiek stresowałam się tak każdym wypowiedzianym słowem.
- O dziękuje, znasz mnie ? - chłopak odwrócił się do mnie i aż nogi się pode mną ugięły gdy zobaczyłam ten jego przepiękny uśmiech.
- Chyba nie ma osoby, która nie wiedziałaby kim jesteś. - starałam się nie stresować ale chyba średnio mi to wychodziło.
- A tam na pewno jakaś się znajdzie – i znowu ten piękny uśmiech i uginające się kolana
- Słuchaj mam taką prośbę. Wiem, że macie teraz wolne i chciałbyś odpocząć ale byłabym wdzięczna gdybyś dał mi swój autograf
- Chętnie bym dał ale trochę się spieszę, to może daj mi swój numer zadzwonię do ciebie spotkamy się i dam ci autograf co ty na to ?
・ Jasne nie ma sprawy – po prostu nie mogłam uwierzyć, że sam Niall Horan poprosił mnie o numer telefonu.
Chłopak podał mi jedną z kopert a ja zapisałam tam swój numer. Pożegnałam się z nim i poszłam dalej. Nie wiem dlaczego ale czułam się taka bardzo szczęśliwa może to dlatego, że spotkałam gwiazdę i udało mi się z nim zamienić kilka słów, a może dlatego że on teraz miał mój numer. Wiedziałam zawsze że chłopcy kochają swoje fanki ale nie wiedziałam że aż do tego stopnia żeby spotykać się z nimi tylko dla jednego autografu. Dalsza część dnia minęła mi dość szybko pokręciłam się jeszcze po mieście zjadłam zapiekankę i poszłam do domu. Nie chciało mi się jeszcze spać wiec postanowiłam zrobić sobie wieczór filmowy. Ku mojemu zaskoczeniu wszyscy postanowili się do mnie przyłączyć. Zrobiłam popcorn, Konrad nasypał chipsy do miski, Wiktoria rozpoczęła żelki i czekoladę i jakieś pice. Ciotka natomiast rozłożyła łóżko, położyła koce i poduszki a Magda z Vitem wybrali filmy komedie romantyczną, thriller oraz horror z tego ostatniego cieszyłam się najbardziej, ponieważ kochałam horrory po obejrzeniu wszystkich filmów poszliśmy spać. Dość długo nie mogłam zasnąć chyba z 10 razy sprawdzałam komórkę, cały czas zastanawiałam się czy Niall zadzwoni albo chociaż napiszę. Bałam się trochę, że może powiedział tak tylko żeby mnie spławić i żebym nie męczyła go o autograf. Nie on taki nie jest zawsze mówił jak kocha swoje Directoners i że zrobiłby dla nich wszystko. Nawet nie wiem kiedy moje rozmyślenia przerwał sen.
Wrzucając pocztówki do skrzynki zobaczyłam, że z środka budynku wychodzi chłopak, który cały jest obładowany paczkami i listami, nawet nie zorientował się, że wypadła mu koperta. Postanowiłam, że podniosę ją i mu podam. Podniosłam kopertę ale to co na niej zobaczyłam wprawiło mnie w kompletny szok odbiorcą był nie kto inny jak sam Niall Horan. Byłam fanka One Direction i wiedziałam, że Niall pochodzi z Irlandi ale nigdy bym się nie spodziewała, że go tu spotkam. Stałam tak przez chwilę i tępo wpatrywałam się w kopertę ale zorientowałam się, że jeśli zaraz się nie ruszę chłopak wsiądzie do samochodu i odjedzie. Postanowiłam, że jak najszybciej tylko potrafię podbiegnę go niego. Nie widział, że stoję tuż za nic bo był zbyt zajęty układaniem paczek i listów w bagażniku swojego samochodu.
- Hej, Niall zgubiłeś list. - nie wiem czy kiedykolwiek stresowałam się tak każdym wypowiedzianym słowem.
- O dziękuje, znasz mnie ? - chłopak odwrócił się do mnie i aż nogi się pode mną ugięły gdy zobaczyłam ten jego przepiękny uśmiech.
- Chyba nie ma osoby, która nie wiedziałaby kim jesteś. - starałam się nie stresować ale chyba średnio mi to wychodziło.
- A tam na pewno jakaś się znajdzie – i znowu ten piękny uśmiech i uginające się kolana
- Słuchaj mam taką prośbę. Wiem, że macie teraz wolne i chciałbyś odpocząć ale byłabym wdzięczna gdybyś dał mi swój autograf
- Chętnie bym dał ale trochę się spieszę, to może daj mi swój numer zadzwonię do ciebie spotkamy się i dam ci autograf co ty na to ?
・ Jasne nie ma sprawy – po prostu nie mogłam uwierzyć, że sam Niall Horan poprosił mnie o numer telefonu.
Chłopak podał mi jedną z kopert a ja zapisałam tam swój numer. Pożegnałam się z nim i poszłam dalej. Nie wiem dlaczego ale czułam się taka bardzo szczęśliwa może to dlatego, że spotkałam gwiazdę i udało mi się z nim zamienić kilka słów, a może dlatego że on teraz miał mój numer. Wiedziałam zawsze że chłopcy kochają swoje fanki ale nie wiedziałam że aż do tego stopnia żeby spotykać się z nimi tylko dla jednego autografu. Dalsza część dnia minęła mi dość szybko pokręciłam się jeszcze po mieście zjadłam zapiekankę i poszłam do domu. Nie chciało mi się jeszcze spać wiec postanowiłam zrobić sobie wieczór filmowy. Ku mojemu zaskoczeniu wszyscy postanowili się do mnie przyłączyć. Zrobiłam popcorn, Konrad nasypał chipsy do miski, Wiktoria rozpoczęła żelki i czekoladę i jakieś pice. Ciotka natomiast rozłożyła łóżko, położyła koce i poduszki a Magda z Vitem wybrali filmy komedie romantyczną, thriller oraz horror z tego ostatniego cieszyłam się najbardziej, ponieważ kochałam horrory po obejrzeniu wszystkich filmów poszliśmy spać. Dość długo nie mogłam zasnąć chyba z 10 razy sprawdzałam komórkę, cały czas zastanawiałam się czy Niall zadzwoni albo chociaż napiszę. Bałam się trochę, że może powiedział tak tylko żeby mnie spławić i żebym nie męczyła go o autograf. Nie on taki nie jest zawsze mówił jak kocha swoje Directoners i że zrobiłby dla nich wszystko. Nawet nie wiem kiedy moje rozmyślenia przerwał sen.
piątek, 11 października 2013
Rozdział 2
Po
obudzeniu się spojrzałam na zegarek okazało się, że jest przed 9
czułam się już wyspana, ale nie
chciało mi się wstawać więc pomyślałam, że jeszcze sobie
poleżę. Gdy odwróciłam głowę w stronę okna zobaczyłam, że
pada deszcz nie byłam za bardzo zachwycona tym faktem bo oznaczało
to siedzenie w domu z ciotką i jej dziećmi. Po chwili bezczynnego
gapienia się w okno postanowiłam wstać i chociaż spróbować się
trochę ogarnąć. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam wstaniu z
łóżka było otworzenie okna bo wydawało mi się, że w pokoju
panuje straszny zaduch. Następnie poszłam do łazienki w celu
wzięcia ciepłego relaksującego prysznica, niestety w drodze do
kabiny przeszkodziło mi lustro to co w nim baczyłam przyprawiło
mnie o dreszcze, wyglądałam naprawdę okropnie włosy całe
roztargane i jeszcze kilka pryszczy na czole, jedynym pocieszeniem w
tej chwili była moja grzywka, która byłą w stanie je ukryć. Gdy
już oderwałam się od lustra skierowałam się pod prysznic aby już
nie dołować się swoim wyglądem. Woda, która oblewała moje ciało
była cudowna, nie rozumiem jak niektórzy są w stanie brać szybki
zimny prysznic ja tak nie potrafię, zimna woda to najgorsze co dla
mnie istnieje. Uwielbiałam stać pod prysznicem i rozkoszować się
gorącymi kroplami wody, które smyrały moje ciało. Po wyjściu z
pod prysznica okryłam się ręcznikiem i poszłam do pokoju w celu
zorganizowania jakiegoś ubioru. Kompletnie nie miałam pojęcia w co
się ubrać wiec padło na szare dresowe spodnie ściągane przy
kostkach i białą bokserkę. Po ubraniu się poszłam znów do
łazienki żeby osuszyć włosy i uczesać w koczka. Gdy wszystkie
czynności związane z poranna toaletą zostały wykonane pomyślałam,
że zejdę na dól i poszukam czegoś do jedzenia.
Byłam
zdziwiona, że na dole panowała kompletna cisza i pustka to znaczy
wiedziałam, że Magda i Vit wychodzą dość wcześniej do pracy,
ale nie spodziewałam się, że moja ciotka jeszcze śpi. Poszłam do
kuchni i zaczęłam szperać w lodówce gdy naszła mnie ochota na
naleśniki. Znalazłam wszystkie potrzebne produkty i zabrałam się
za przygotowanie posiłku, gdy kilka pierwszych naleśników było
już gotowych usłyszałam, że ktoś schodzi z góry.
-
Ty gotujesz ? - usłyszałam za sobą zdziwiony i rozbawiony głos
Konrada.
- A gdzie Cześć
? Ale tak gotuję, powiem szczerze że też jestem zdziwiona -
odpowiedziałam równie rozbawionym tonem.
- Cześć, co
Ci się stało ?
- Nic po prostu
jestem głodna, a skoro już robię to pomyślałam, że zrobię dla
wszystkich.
- To może ja
na coś się przydam ?
- Możesz
nakryć do stołu i zawołać Wiktorie i ciocie
- Okej
Słyszałam
tylko jak Konrad ustawia rzeczy na stole a później kroki na
schodach i trzask drzwi zapewne od pokoju ciotki bo Wiktoria o dziwo
już stała koło mnie, czasem wydaję mi się, że ona lepiej
wyczuwa jedzenie niż głodny niedźwiedź. Położyłam talerz z
naleśnikami na stole i usiadłam obok Wiktorii po chwili usłyszałam,
że Konrad z ciocią schodzą ze schodów. Już od samej góry było
słychać jęczenie ciotki, które doprowadzało mnie do szału.
- Dopiero co
przyjechaliśmy już leje - słyszałam głos, który zbliżał się
ku kuchni
- No to co może
przestanie, a jak nie to posiedzimy w domu nic się przecież nie
stanie jak nigdzie nie wyjdziemy - w głosie Konrada słychać było
lekkie poirytowanie, które starał się za wszelką cenę ukryć.
- Dzień dobry
- usłyszałam gdzieś obok głos ciotki
- Cześć -
odpowiedziałyśmy z Wiktorią chórem
- O śniadanie
jak dobrze, jestem głodna - ciotka coraz bardziej wyprowadzała mnie
z
równowagi.
Mogła powiedzieć chociaż głupie dziękuje ale nie bo po co.
- Smacznego
wszystkim - powiedziała Wiktoria pakując kawałek naleśnika do
ust.
- Byłam
przekonana, że będzie lało - ciotka znowu zaczynała
- No to co
wiedzieliśmy, że Irlandia to nie tropiki - starałam się nie być
dla niej chamska
- Zobaczycie ze
będzie lało przez cały nasz pobyt.
- Ale nie
jesteśmy z cukru, no przynajmniej ja nie jestem z cukru - myślałam
ze chwilę nie wytrzymam i po prostu jej przyłożę.
- Mówiłam
żeby lepiej jechać nad Bałtyk tam przynajmniej może byłaby
lepsza pogoda, to wam się zachciało Irlandii.
- Ja Cię nie
prosiłam żebyś tu ze mną przylatywała a z tego co się orientuje
to bez dorosłego można latać o 16 lat, a ja już tyle skończyłam.
Więc trzeba było jechać sobie nad morze w Polsce i nie denerwować
mnie i siebie. - Nie wytrzymałam już nerwowo, wstałam od stołu i
po prostu poszłam na górę nie wiem czy ktokolwiek denerwował mnie
tak jak ciotka.
Gdy weszłam
do pokoju pierwsze co zrobiłam to złapałam za paczkę papierosów
i poszłam na balkon, nie paliłam często ale w nerwowych sytuacjach
fajki naprawdę mi się przydawały. Miałam gdzieś to czy ciotka
mnie zobaczy czy też nie, miałam ochotę tylko się odstresować,
to jedyne na czym mi teraz zależało. Po wyjściu na balkon
zorientowałam się,że przestało padać a nawet wychodzi słońce.
Muszę przyznać, że ucieszyłam się jak cholera bo od razu po
spaleniu papierosa wyjdę z domu. Gdy dym dotarł do moich płuc
poczułam jak całe zdenerwowanie ze mnie uchodzi, podczas palenia
myślałam tylko gdzie by tu iść. Weszłam do pokoju i od razu
podeszłam do szafy w celu ubrania się w coś bardziej wyjściowego.
Padło na granatowe jeansowe rurki i czarną bluzkę z cyframi 87.
Ubrałam się i poszłam do łazienki z mojego koczka wypuściłam
grzywkę w celu zakrycia okropnych krost,które pojawiły się dziś
rano. Na twarz nałożyłam trochę pudru i korektora a rzęsy
pomalowałam czarnym tuszem. Nigdy nie byłam fanką jakiegoś bardzo
wyzywającego i mocnego makijażu. Po
wyjściu z łazienki złapałam moją torbę wrzuciłam do niej
telefon,portfel i błyszczyk, a na stopy założyłam moje ukochane
vansy i wyszłam z pokoju zamykając drzwi na kluczyk żeby nikt nie
buszował po moim tymczasowym pokoju podczas mojej nieobecności.
Ledwo zeszłam na dół usłyszałam że brat z siostrą oglądają
telewizję a ciotka robi coś w kuchni. Uznałam, że nadal jestem na
nią zła ale i tak powiem jej że wychodzę żeby do mnie nie
dzwoniła.
-
Wychodzę ! - krzyknęłam będąc już przy samych drzwiach. Nawet
się nie zorientowałam a ciotka już stała obok mnie
-
Gdzie idziesz przecież jest zimno ?
-
Mi nie jest a idę się przejść bo nie mam co tu robić.
-
Nigdzie nie idziesz bo jest po deszczu i zaraz będziesz chora -
ciotka już oczywiście dawała znać o swojej mani kontroli.
-
Ale nie wiem czy zauważyłaś, że ja nie pytam czy mogę wyjść
tylko oznajmiam ci, że
wychodzę - moje poirytowanie jak
i satysfakcja z miny ciotki wzrastały z każdą chwilą.
-
Jak ty się do mnie odzywasz ?! Nigdzie nie idziesz i tyle.
Skończyłam rozmowę.
-
Ja też już skończyłam cześć ! - w tej chwili wyszłam z domu
nawet nie zamykając za sobą drzwi, słyszałam jeszcze głos ciotki
która każe mi się wracać ale nie bardzo się tym przejmowałam.
Wiem, że nie zachowałam się zbyt dobrze ale trudno w tej chwili
nie obchodziło mnie to.
Idąc
ulicą zastanawiałam się gdzie mam iść najpierw nie znałam
Irlandii ale wydawało
mi się, że się nie zgubie
a w najgorszym przypadku zadzwonię do Magdy albo Vita. Postanowiłam,
że udam się w kierunku centrum miasta i zobaczę co ciekawego tam
jest. Po jakiś 10 minutach już znajdowałam się w samym centrum
miasta było tam sporo sklepów, barów, restauracji, kawiarni,
lodziarni a i ludzi też nie brakowało pomimo że pogoda nie
dopisywała, ale widać było że tutejsi są już do tego
przyzwyczajeni. Weszłam do kilku sklepów ale nie było w nich nic
interesującego więc postanowiłam zafundować sobie jakiś deser. W
tym celu udałam się do lodziarni, w środku nie było jakoś bardzo
dużo ludzi więc od razu usiadłam przy stoliku, po chwili przyszedł
do mnie kelner i uroczo się uśmiechając podał mi kartę. Chłopak
na oko miał góra 22 lata był całkiem przystojny ale nie
przyjechałam tu z zamiarem podrywania Irlandzkich przystojniaków
więc zajęłam się przeglądaniem karty. Muszę przyznać, że
wybór był dość imponujący ale zdecydowałam się na ,, Letnie
marzenie " w skład tego deseru wchodziły 4 gałki lodów
owocowych, bita śmietana, świeże owoce i polewa truskawkowa. Po 10
minutach uroczy kelner przyniósł moje zamówienie. Deser był
naprawdę pokaźnych rozmiarów ale i tak go zjadłam. Posiedziałam
jeszcze przez chwilę w lodziarni a później wyszłam na zewnątrz,
było już około 18 więc postanowiłam że jeszcze chwilkę się tu
pokręcę i będę szła w kierunku domu. Zastanawiałam się czy po
moim powrocie dostanę wykład od ciotki o tym, że jej nie słucham
i robię co chcę a ona chce dla mnie dobrze itp. Może chciała
dobrze, może nie ja i tak uważałam że robi to wszystko tylko dla
tego, że lubi mieć wszystkich i wszystko pod kontrolą. Zawsze
obiecywałam sobie że nigdy nie dam jej sobą rządzić i jak na
razie mi się to udawało, nie to że chciałam się z nią sprzeczać
w każdej sytuacji i o wszytko, tylko po prostu nie chciałam być
jak Konrad i Wiktoria, którzy nie mają swojego zdania, tylko zawsze
o wszystko pytają ciotkę. Zauważyłam, że Konrad z wiekiem
zaczyna jej się buntować i stawiać na swoim, mówiąc szczerze
cieszyło mnie to bo nie znoszę jak ktoś jest całkowicie
pozbawiony swojego zdania i tylko przytakuje innym, ja nigdy nie
byłam tak wychowywana, więc pewnie dlatego tak często kłóciłam
się z ciotką która wychowywała swoje dzieci na jak ja to
określałam ,, Niedojdy Życiowe ".
Chodząc
jak mi się wydawało w kółko zauważyłam stoisko z widokówkami,
pomyślałam że
kupie ich kilka i wyślę jedną rodzica, babci i mojej najlepszej
przyjaciółce. Oczywiście pomyślałam też o sobie i kupiłam 3
dla mnie. Miałam taki zwyczaj, że gdziekolwiek byłam zawsze
przywoziłam dla siebie jakieś pocztówki które moim zdaniem
działały lepiej niż zdjęcia. Zanim się zorientowałam była już
19 wiec zaczęłam zmierzać w kierunku domu, po drodze weszłam
jeszcze do sklepu po chipsy, popcorn, paluszki, ciastka, cole i inne
słodycze bo zamierzałam obejrzeć później jakiś film a bez
jedzenia w moim przypadku to nie było możliwe. Gdy dotarłam do
domu było około 20, weszłam do korytarza i słyszałam
tylko jak Konrad z Wiktorią kłócą się o to jaki film wybrać.
- Wróciłam.
- No nareszcie
jak było ? - usłyszałam głos ciotki, który brzmiał dość miło
jak na nią
- Fajnie -
odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku salonu
- Słuchaj
Kamila to nie jest tak, że ja chce ci ograniczyć wolność czy coś
tylko jesteśmy w obcym kraju, nikogo tu nie znasz i po prostu
martwię się że coś Ci się może stać - te słowa wprawiły mnie
w kompletny szok nie miałam pojęcia co mam jej odpowiedzieć z
jednej strony nie chciałam jakoś szczególnie się z nią dochodzić
ale też nie chciałam od razu udawać, że mnie nie zdenerwowała.
- No okej
rozumiem ale trochę się zdenerwowałam bo nie jestem
przyzwyczajona, że ktoś mi rozkazuje i rozstawia mnie po kontach.
- Dobra
udawajmy, że tego nie było.
Nie
odpowiedziałam już nic wzruszyłam tylko ramionami i poszłam
dalej. Usiadłam na kanapie razem z Konradem i Wiktorią i zaczęliśmy
rozpakowywać zakupy na dzisiejszy wieczór. Tak naprawdę wybór
filmu zajął nam jakieś 40 minut ale zdecydowaliśmy, że obejrzymy
,, Zaręczyny po Irlandzku ". Film oglądaliśmy tylko w trójkę
bo reszta rodziny poszła spać. Skończyliśmy film i całe
sprzątanie koło 23 wiec każde z nas poszło do swojego pokoju.
Byłam naprawdę bardzo zmęczona bo nawet nie poszłam pod prysznic
stwierdziłam, że zrobię to rano. Umyłam tylko zęby przebrałam
się w pidżamę i dość szybko zasnęłam.
czwartek, 10 października 2013
Rozdział 1
Nareszcie
nadeszły moje upragnione wakacje długo na nie czekałam bo
wiedziałam że wyjadę na 1,5 miesiąca do siostry ciotecznej do
Irlandii, wszystko zapowiadało się wspaniale była tylko jedna
przeszkoda a mianowicie moja ciotka, która leci ze mną i ze swoimi
dziećmi. Niby nic nie miałam do cioci ale denerwowało mnie to, że
zawsze chciała mieć wszystko i wszystkich pod kontrola a już
zwłaszcza mnie. Ale postanowiłam sobie, że dla tych wakacji jestem
w stanie znieść wszystko, nawet czepiającą się i ciągle
wszystko krytykującą ciotkę.
Nadszedł
dzień wyjazdu, a że mieszkałam sama bo rodzice byli w Szwecji w
pracy byłam zmuszona sama wszystko spakować i o wszystkim pomyśleć.
Około 10 przyjechała po mnie ciotka i jej dzieci. Na lotnisku
odbyła się odprawa i ruszyliśmy w kierunku samolotu, oczywiście
moja kochana ciocia już wszystkich kierowała i instruowała kto ma
gdzie siedzieć i jak wchodzić, denerwowało mnie to okropnie ale
uznałam że nie będę się z nią kłócić tuż przed samym
wylotem. Według instrukcji ciotki miałam miejsce przy oknie, bardzo
podoba mi się ten pomysł bo to było całe dwa miejsca od niej.
Koło mnie siedział mój młodszy cioteczny brat a obok niego
siostra i ciotka. Z bratem zawsze się dogadywałam, czasem było
nawet tak że razem jechaliśmy po cioci pomimo że to jego mama,
często też miał jej dość w sumie to chyba jak wszyscy. Tak
szczerze to nie potrafię wyobrazić sobie spędzenia 1,5 miesiąca z
ciotką pod jednym dachem.
Lot
minął nam dość szybko pewnie dlatego że połowę drogi
przegadałam z bratem a drugą połowę przespałam, obudziła mnie
ciotka która kazała zapiąć pasy przed lądowaniem czasami
zachowywała się jak bym miała 2 latka i nie była bym świadoma
tego że trzeba zapiąć pasy przed lądowaniem. Kiedy tylko samolot
wylądował i wyszliśmy na płytę lotniska cieszyłam się że
byłam już w Irlandii, w końcu czekałam na to cały rok szkolny,
ale moja ciotka ledwo co wyszła z samolotu i już zaczęła narzekać
że pogoda nie ładna, że miasto małe, że będziemy się tu nudzić
i że trzeba było lepiej jechać nad Polskie morze, tak naprawdę
miałam gdzieś to co mówi i miałam zamiar wykorzystać ten czas
najlepiej jak tylko się dało, nie zważając na humorki i nastroje
cioci. Na lotnisko przyjechała po nas moja siostra i jej chłopak.
Magda mówiła po polsku ale Vit już tak średnio więc było z nim
i jego akcentem dużo śmiechu.
Gdy
dojechaliśmy pod dom mojej siostry byłam zachwycona widokiem. Dom
był nad samym oceanem z okien było widać klify i rozbijającą się
o nie wodę nawet o dziwo nawet moja ciotka przestała narzekać. Gdy
weszliśmy do domu przywitałaś się z kotem siostry a następnie
Magda pokazała nam nasze pokoje. Na początku bałam się że dom
siostry nie będzie zbyt duży i będę musiała dzielić pokój z
młodszą siostrą albo co gorsza z ciotką. Na moje szczęście
okazało się że dom Magdy i Vita jest całkiem spory a pokój mam
sama i jest on w dodatku z balkonem z którego widać klify i własną
łazienką, było to dla mnie bardzo wygodne bo zawsze spędzałam
tam dość dużo czasu. Po rozpakowaniu się zeszłam na dół żeby
zobaczyć co robi reszta moich tymczasowych współlokatorów okazało
się że Vit właśnie robił gofry
-
Hej, co robicie ?
-
Gofry, zjesz z nami ?
-
Tak jasne, może w czymś pomóc ?
Sama
byłam zdziwiona, że o to zapytałam bo przeważnie nigdy nie byłam
chętna do pomocy ale skoro już tu jestem to może chociaż na coś
sie przydam.
-
Możesz nakryć do stołu i zawołać Konrada i Wiktorie
-
Okej.
Po
nakryciu do stołu poszłam na górę zawołać rodzeństwo na gofry.
Gdy dotarłam na pod drzwi pokoju delikatnie do nich zapukałam,
ponieważ ceniłam sobie zarówno swoją jak i czyjąś prywatnośc.
-
Wejdz ! - usłyszałam głos brata dochodzący z za drzwi.
-
Przyszłam Cię zawołać na dół bo Vit zrobił gofry.
-
A okej już idę tylko dokończe rozpakowywanie
Konrad
jak na chłopka zabrał dośc spory bagaż ale nie dziwiło mnie to
bo nigdy nie był typem niechluja, który nie przejmuje się
kompletnie swoim wyglądem. Po wyjściu z pokoju Konrada poszłam do
Wiktori, jak się okazało nie było jej już tam, pomyślałam że
musiała zejść na dół jak bylam u brata w pokoju.
Muszę
przyznać ze podczas kolacji atmosfera była dosyć miła,
rozmawialiśmy na różne tematy czasem nawet było zabawnie,
wywnioskowałam to po tym że ciocia się śmiała a ona jest raczej
typem ponuraka. Po kolacji byłam dość zmęczona lotem i całym
dniem więc poszłam do siebie do pokoju, włączyłam sobie komputer
zalogowałam się na facebooku i twiterze ale nie było tam nic
ciekawego wiec poszłam pod prysznic. Po przyjemnej kąpieli usiadłam
jeszcze chwilkę do komputera poczytałam plotki o gwaizdach i
wyłączyłam laptopa. Musiałam być bardzo zmęczona bo nie wiem
czy minęło chociaż 30 minut a ja już spałam.
PROLOG
Muszę
przyznać, że ten rok szkolny nie należał do najlepszych. Może to
dlatego, że
w
tym roku moi rodzice wyjechali do pracy do Szwecji, a ja w wieku 16
lat musiałam zacząć
sama
zajmować się domem i spadło na mnie dużo więcej obowiązków niż
bym tego chciała.
To
pewnie dlatego moje oceny trochę się pogorszyły, a przynajmniej ja
zawsze tak to
tłumaczę
sobie i każdemu kto o to zapyta. Temat szkoły nie jest i nigdy nie
był moim
ulubionym,
to nie dlatego że miałam jakieś większe problemy bo tak nie było,
oczywiście
nie
byłam jakoś super lubiana przez wszystkich w szkole ale miałam
swoich przyjaciół
a
na wrogów raczej nie narzekałam. Strasznie cieszyłam się na
nadchodzące wakacje,
miałam
wyjechać do Irlandii, myślę że spokojnie mogła bym powiedzieć,
że odliczałam
dni
do zakończenia roku. Tak naprawdę chciałam tam pojechać tylko po
to żeby
odpocząć
i odstresować się. Nie jechałam tam z nadzieją na spotkanie
miłości bo
raczej
w takową nie wierzyłam ale to co mi się przydarzyło, myślę że
spokojnie mogę
zaliczyć
do prawdziwej miłości.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
