niedziela, 1 grudnia 2013

Przeprosiny

PRZEPRASZAM BARDZO, ŻE NIE DODAJĘ NOWEGO ROZDZIAŁU ALE MAM TYLE NAUKI, ŻE NIE JESTEM CHWILOWO W STANIE GO NAPISAĆ :( MAM NADZIEJĘ, ŻE TO ZROZUMIECIE I NIE OPUŚCICIE MOJEGO BLOGA... POSTARAM SIĘ DODAĆ ROZDZIAŁ W PRZYSZŁY WEEKEND ALBO MOŻE W TYM TYGODNIU... ZOBACZYMY JAK BĘDZIE ♥ 

_____________________________________________________________


PRZYPOMINAM TEŻ O GŁOSOWANIU NA TT BO RÓŻNICA JEST SPORA 

 #mtvstars One Direction

niedziela, 17 listopada 2013

ROZDZIAŁ 5

Tak szczerze mówiąc nie wiem czy jest sens pisać dalej to opowiadanie. Zauważyłam ze wyświetleń jest bardzo dużo a komentarzy pod rozdziałem po 3. Jeśli dalej tak będzie to nie widzę sensu dalej tego pisać.. 

___________________________________________________________


Rano poczułam na twarzy oślepiające światło słoneczne, przez które nie mogłam otworzyć oczu. Przekręciłam się na drugi bok, otwierając oczy próbowałam przyzwyczaić wzrok do jasności panującej w pokoju. Poleżałam jeszcze przez chwilę i uświadomiłam sobie, że dzisiaj czeka mnie być może najwspanialszy dzień w życiu. Podniosłam się z wygodnego łóżka i czułam jak rozpiera mnie energia, natychmiast włączyłam komputer a później z moich głośników zaczęły wydobywać się nuty z mojej playlisty, na pierwszy ogień poszło LOLLY Justina Biebera, a później Best Song Ever. W rytm muzyki udałam się do łazienki i wykonałam poranną toaletę, nie obyło się również bez niepohamowanych napadów śmiechu, kiedy podczas wybierania ubrań, nieudolnie starałam się tańczyć w rytm muzyki wydobywającej się z moich głośników stojąc przed lustrem. W końcu zdecydowałam się na miętowe spodenki z wyższym stanem, białą bluzkę z koronką i miętowe baletki. Włosy związałam w wysokiego koka a na twarz nałożyłam trochę pudru i korektora. Zastanawiałam się czy zrobić sobie kreskę na górniej powiece, ale stwierdziłam że jeśli się rozmarzę będę wyglądać jak szop pracz wyjęty z suszarki, a tego wolałam uniknąć więc pomalowałam tylko rzęsy czarną maskarą. Po całkowitym wyszykowaniu się i przejrzeniu w lustrze, stwierdziłam że wyglądam całkiem ładnie.
Postanowiłam, że zejdę na dól żeby coś zjeść. Zastanawiało mnie dlaczego jest tak cicho ale po wejściu do kuchni wszystko stało się jasne. Znalazłam na stole białą kartkę złożoną na pól :
KAMILA :
Jesteśmy z Konradem i Wiktorią na plaży. Nie chcieliśmy Cię budzić więc poszliśmy sami, jak chcesz to możesz do nas dołączyć. Później pewnie pójdziemy zjeść coś na miasto, jak będziesz chciała iść z nami to dzwoń.


CIOCIA.
Wow.. ciotka zostawiła mnie samą w domu na cały dzień, chyba zaczyna do niej docierać, że nie jestem już małym dzieckiem i umiem dać sobie radę sama. Nalałam sobie mleka do miski a następnie wrzuciłam płatki, może nie było to jakieś bardzo wykwintne śniadanie ale mi wystarczało. Po zjedzeniu i posprzątaniu zobaczyłam, że jest już 12:40 więc do przyjazdu Nialla zostały mi nie całe 20 minut, biorąc pod uwagę fakt, że chłopak powiedział że przyjedzie koło 13. Poszłam jeszcze na górę spakowałam torebkę, poprawiłam włosy i zeszłam na dół. Usiadłam na kanapie w salonie i czekałam na przyjazd Nialla. Po około 15 minutach mój telefon za wibrował a na wyświetlaczu ukazał się napis ,, Niall :) ``. Przesunęłam palcem po zielonej słuchawce i przyłożyłam aparat do ucha.
  • Halo ?
  • Hej, ja już jestem prawie pod domem. Możesz wychodzić - w głosie chłopaka można było usłyszeć podekscytowanie.
  • - Okej to ja już wychodzę - odpowiedziałam mu niemniej podekscytowana niż on.
  • To do zobaczenia.
  • Do zobaczenia.
Wyszłam z domu najszybciej jak to było możliwe, bo nie chciałam żeby Niall musiał na mnie długo czekać. Szczerze to wolałam ja poczekać na niego niż żeby on czekał na mnie. Nie wiem dlaczego ale już taka byłam, że wolałam żeby ktoś się spóźnił niż ja, dlatego zawsze starałam wyszykować się przed czasem gdyby coś się wydarzyło i musiałabym wyjść wcześniej.
Na dworze było dość ciepło więc usiadłam na schodach przed domem i czekałam na chłopaka. Po jakiś 5 minutach zobaczyłam biały samochód zatrzymujący się pod moim tymczasowym domem. Od razu podeszłam i wsiadłam na miejsce dla pasażera. Od samego zamknięcia drzwi Niall patrzył na mnie z naprawdę pięknym ale zarazem krępującym uśmiechem.
  • Coś się stało ? Dlaczego tak na mnie patrzysz ? - byłam trochę skrępowana jego można powiedzieć gapieniem się
  • Nie dlaczego, po prostu bardzo ładnie dzisiaj wyglądasz.
  • Aaa dziękuje bardzo. To co powiesz mi gdzie jedziemy ?
  • Tak jak wczoraj mówiłem do mojego ulubionego miejsca.
  • Rozumiem, że nie dowiem się niczego więcej ?
  • Dowiesz się jak dojedziemy na miejsce
  • No dobra nie będę się z Tobą kłóciła.
  • Ciesze się że to mówisz, i tak byś nie wygrała
    Jazda zajęła nam jeszcze około 30 minut. Przez całą drogę słuchaliśmy muzyki, a
Niall cały czas śpiewał. Zastanawiałam się gdzie on chce mnie wywieść, ale uznałam, że nie będę go już więcej o to pytała, bo i tak zapewne nic mi nie powie.
  • Jesteśmy na miejscu.
Powoli wysiadłam z samochodu i zaczęłam rozglądać się dookoła. Byliśmy na jakimś kompletnym pustkowiu. Ale muszę przyznać, że było całkiem ładnie, wszędzie było dużo zieleni, drzew i mała wyglądająca na dość starą altanka.
  • Ale tu pięknie
  • Mówiłem że Ci się spodoba
  • No mówiłeś i miałeś rację
Niall podszedł jeszcze do bagażnika i wyciągnął z niego koszyk, jak się domyśliłam z jedzeniem, koc i gitarę.
  • Idziesz – zapytał patrząc na mnie.
  • Tak, już idę.
    Zachowywałam się trochę jak małe dziecko, które pierwszy raz poszło do wesołego miasteczka. Przyglądałam się wszystkiemu po kolei, tak jak gdybym chciała zapamiętać nawet najmniejszy szczegół. Nim się zorientowałam Niall rozłożył już koc i inne rzeczy które tu przywiózł.
  • Masz zamiar tak stać przez cały czas ? - usłyszałam że chłopak jest trochę rozbawiony moim zachowaniem. Szybko do niego podeszłam i usiałam obok.
  • Przepraszam, po prostu bardzo mi się tu podoba.
  • Rozumiem. Też tak miałem za pierwszym razem.
  • Jak w ogóle znalazłeś to miejsce ?
  • Kiedyś jeździłem po okolicy i szukałem takiego miejsca w którym mógłbym pobyć trochę sam. Wiesz takiego żeby oderwać się od świata. Żeby nie było tłumu fanów, reporterów i tego całego życia gwiazdy. Tu mogłem się tak poczuć. Tak jak by nic i nikt się nie liczył. Byłem tylko ja i mogłem być sobą.
  • Aha. To fajnie, że udało Ci się tu trafić
  • Dobra wystarczy tego zamulania historyjkami. Może coś zaśpiewamy ?
  • Możesz śpiewać chętnie posłucham
  • Nie będę śpiewał sam. Zaśpiewamy razem
  • Oo nie co jak co ale śpiewanie to zdecydowanie nie mój konik
  • Nie może być aż tak źle
  • Uwierz mi że może
  • No to zatańczymy
  • Lepszy taniec niż śpiewanie
  • Tylko nie zdziw się jak podepczę ci stopy
  • Hahaha, wolę żebyś mnie podeptał, niż żebym ja miała Cię ogłuszyć swoim wyciem.
  • To się okaże.
Niall puścił z telefonu kilka piosenek po kolei i zaczęliśmy tańczyć. Jeżeli tańcem można było to nazwać. W większości po prostu się deptaliśmy i śmialiśmy z siebie nawzajem. Nawet nie zorientowałam się kiedy zrobiło się ciemno.
  • Chyba powinniśmy się już zbierać – usłyszałam że Niall nie jest zbyt zachwycony moim pomysłem ale chyba wiedział że nie ma wyjścia.
  • No okej możemy jechać
Pozbieraliśmy wszystkie nasze rzeczy i zanieśliśmy je do auta. Przez ostatnie minuty tutaj starałam się zapamiętać jak najwięcej szczegółów, bo nie wiedziałam czy jeszcze tu wrócę. Przecież wakacje się kiedyś skończą.
  • Wsiadasz ?
  • Tak już. Staram się zapamiętać jak najwięcej
  • Spokojnie jeszcze kiedyś tu wrócimy
  • Mam nadzieje
Wsiadłam na miejsce pasażera i zapięłam pasy. Droga powrotna zajęła nam trochę więcej czasu, niż jak tu jechaliśmy bo Niall jechał na około. Przez całą drogę się śmialiśmy i opowiadaliśmy różne zabawne historie z naszego życia. Niall miał ich zdecydowanie więcej nić ja, ale to w końcu on jeździ po całym świecie z zespołem.
Gdy dojechaliśmy pod mój dom było już ciemno więc uznałam że wszyscy domownicy już śpią.
  • Dziękuje za fajny dzień – powiedziałam kiedy już wychodziłam z auta
  • To ja dziękuje. Mam nadzieję że jeszcze to powtórzymy
  • Na pewno. Dobranoc
  • Dobranoc, śpij dobrze
  • Ty też
Po wejściu do domu zamknęłam drzwi i udałam się na górę, do swojego pokoju. Wzięłam szybki prysznic i położyłam się do łóżka.


niedziela, 27 października 2013

ROZDZIAŁ 4

Przepraszam, że tak długo nic nie dodałam ale nie miałam czasu. Mam strasznie dużo lekcji, nauki i innych obowiązków dlatego rozdział się dość opóźnił :) Mam nadzieję, że mi to wybaczycie :) Zapraszam do czytania i komentowania :)) 
__________________________________________________________

Gdy obudziłam się rano znów świeciło słońce, zaczęłam się zastanawiać czy Niall zadzwoni czy tylko tak powiedział żebym się odczepiła, wiedziałam że kocha fanów ale że do tego stopnia żeby brać od nich numer telefonu. To było dla mnie niezrozumiałe ale z drugiej strony nie dawał im swojego numeru co mogło oznaczać że robi to tylko po to żeby fanki myślały, że do nich zadzwoni ale nie miały szansy zadzwonić do niego. Postanowiłam, że nie będę się już dołowała przemyśleniami na temat tego czy Niall zadzwoni czy też nie. Podniosłam się z wygodnego łóżka, zabrałam wszystkie potrzebne rzeczy i poszłam pod prysznic. Poranna toaleta zajęła mi dziś dłużej niż zawsze, jakoś starałam się ładnie wyglądać na wypadek gdybym go znów spotkała. Po starannych przygotowaniach do dzisiejszego dnia zeszłam na dół, jak się okazało wszyscy oprócz oczywiście Magdy i Vita już tam byli i jedli śniadanie. Ku mojemu zdziwieniu, jajecznica leżała także na moim talerzu. Grzecznie się ze wszystkimi przywiałam nie chcąc psuć miło zapowiadającego się dnia i zaczęłam jeść swój posiłek.
  • Może dzisiaj wszyscy razem po śniadaniu wybierzemy się na plaże ? - Ciotka chyba pierwszy raz od przyjazdu miała dobry humor.
  • Jasne, czemu nie – postanowiłam też być miła i spędzić trochę czasu z rodzinką
  • Ale fajnie a możemy się kąpać ? - Co jak co ale po Wiktorii spodziewałam się takiego pytania od razu po propozycji pójścia na plażę. Ona nigdy nie umiała usiedzieć w jednym miejscu, zwłaszcza gdy w pobliżu była woda.
  • Myślę, że tak ale zobaczymy na plaży – Matko ktoś mi podmienił w nocy ciotkę
  • Ty który podmieniłeś ciotkę dzisiejszej nocy, kimkolwiek jesteś dziękuje ci. - wymamrotałam to dość cicho ale Konrad, jako że siedział koło mnie usłyszał to bo zaczął się śmiać.
  • O co chodzi z czego się śmiejesz ? - ciotka wyglądała na zdezorientowaną
  • Z niczego coś mi się przypomniało.
  • Dobra to ja posprzątam a wy idźcie na górę się przygotować.
Tak jak ciotka chciała poszliśmy na górę, nie byłam jakoś szczególnie fanką mojej figury, więc niezbyt chętnie ubrałam się w granatowy dwuczęściowy kostium. Na to założyłam ciemne jeansowe spodenki i białą zwiewną koszulę. Włosy związałam w koka a do torebki wrzuciłam ręcznik, olejek do opalania, portfel, słuchawki i książkę, mało by brakowało a nie zabrała bym telefonu, oczywiście pierwszą rzeczą jaką zrobiłam po wzięciu go do ręki było sprawdzenie czy aby na pewno nikt nie dzwonił. Nic zero połączeń, zero wiadomości kompletna pustka. Spodziewałam się że Niall nie zadzwoni ale jednak jakaś nadzieja była. Po chwili usłyszałam, że ciotka woła nas na dół, wrzuciłam telefon do torby i zeszłam na dół. Wszyscy już byli gotowi na dzień na plaży. Droga zajęła nam jakieś 10 minut spacerem, oczywiście cały czas Wiktoria truła czy będzie mogła wejść do wody, więc ciotka w końcu się zgodziła. Na plaży nie było zbyt tłoczno, ale to dobrze bo zajęliśmy sobie dobre miejsca blisko wody, skąd ciotka mogła mieć dobry widok na Wiktorię, która od razu rzuciła się do wody. My natomiast zajęliśmy się rozkładaniem naszych rzeczy. Gdy wszystko było już gotowe zaczęliśmy się opalać. Próbowałam czytać książkę ale nie mogłam się skupić, cały czas myślałam o tym jak bardzo bym chciała żeby Niall do mnie zadzwonił albo chociaż napisał SMS-a. Na plaży zaczynało się robić chłodno, więc zebraliśmy się do domu. Po drodze wstąpiliśmy jeszcze do super marketu zrobić małe zakupy. Gdy dotarliśmy do domu było około 16, ciotka zajęła się przygotowaniem obiadu a my poszliśmy na górę do swoich pokoi. Tam wzięłam prysznic i doprowadziłam się do względnego porządku. Sprawdziłam jeszcze TT, facebooka i wrzuciłam na instagrama kilka zdjęć z dzisiejszego dnia na plaży. Muszę przyznać że to co zobczyłam na TT dość mnie zdziwiło, miałam o ponad 200 followersów więcej niż pamiętam. Nie bardzo wiedziałam co było przyczyną tak szybkiego wzrostu obserwatorów aż zobaczyłam ze :




Zdziwiło mnie to, w ogóle to nie mogłam pojąć jak on mnie znalazł na twietrze, muszę przyznać że było mi miło jak to zobaczyłam, bo kto nie chciał by dostać follow od gwiazdy. Podziwianie mojego nowego obserwatora przerwał głos ciotki, która wołała nas na obiad. Nie zamykając laptopa poszłam na dół. Przy obiedzie panowała miła atmosfera, ale to dlatego że ktoś podmienił mi ciotkę. Po zjedzeniu posiedziałam jeszcze chwilę na dole, ale usłyszałam, że dzwoni mi telefon więc najszybciej jak tylko mogłam popędziłam na górę. Odszukałam telefon w torebce, której jeszcze nie rozpakowałam po przyjściu z plaży, okazało się że dzwoni numer prywatny. Miałam nadzieję, że to Niall dlatego od razu odebrałam :
  • Halo ?
  • Hej, Kamila z tej strony Niall obiecałem że zadzwonię. Przepraszam że dopiero teraz ale nie miałem wcześniej czasu. Może masz ochotę się teraz spotkać to dam Ci autograf co Ty na to ?
  • O cześć Niall, szczerze mówiąc nie spodziewałam się że zadzwonisz. Ale dobrze chętnie się spotkam, powiedz tylko gdzie i za ile ?
  • Przecież obiecałem, to może za 30 minut koło poczty ?
  • Okej będę
  • To do zobacznia
  • Okej pa.
Ucieszyłam się na to spotkanie jak głupia, szybko się przebrałam, pomalowałam, uczesałam i już byłam gotowa do wyjścia. Zeszłam na dół i powiedziałam ciotce, że idę się przejść. Nie chciałam jej mówić, że się z kimś umówiłam bo na pewno jej dobry humor by się zakończył. Na miejscu byłam po około 15 minutach więc czekałam na chłopaka na schodkach przed wejściem.
  • Hej, przepraszam za spóźnienie. - usłyszałam gdzieś koło siebie zdyszany głos Nialla.
  • Hej, nie ma problemu. To co dasz mi autograf ? - spytałam dość niepewnie
  • Tak, ale najpierw wynagrodzę Ci to że się spóźniłem – Niall posłał mi chyba jeden z najpiękniejszych uśmiechów jakie kiedykolwiek widziałam.
  • Nie musisz. Autograf wystarczy – chciałam gdzieś z nim iść ale nie chciałam go wykorzystywać albo wpędzać w jakieś poczucie winy.
  • Właśnie że muszę a poza tym skoro już się spotkaliśmy to co stoi na przeszkodzie żeby się lepiej poznać
  • No nic, to co będziemy robić ?
  • Pójdziemy do lodziarni, pogadamy później pójdziemy się przejść dam ci autograf i odprowadzę Cię do domu
  • Oo widzę że już wszystko masz zaplanowane
  • Jak zawsze zwłaszcza jeśli chodzi o jedzenie, hahaha – jego śmiech był naprawdę bardzo zaraźliwy
Szliśmy jakieś 10 minut i buzie nam się nie zamykały dowiedzieliśmy się o sobie dość dużo rzeczy, pomimo że był o 4 lata starszy i znaliśmy się jakieś 20 minut rozmawiało nam się tak dobrze jak byśmy się znali od zawsze. Gdy dotarliśmy do lodziarni chłopak jak na dżentelmena przystało odsunął mi krzesło a później poszedł po karty :
- Prosze bardzo. - i znów ten jego piękny uśmiech, dobrze że siedzę bo chyba bym upadła
- Dziękuje bardzo, ale tu duży wybór chyba się nie zdecyduje może mi coś polecisz ?
- Jak mam być szczery to liczyłem że to powiesz.
Po tych słowach chłopak wstał i podszedł do lady, stał tam przez dłuższa chwile i rozmawiał z kelnerka po czym wrócił do stolika :
- Zamówiłem dla nas lody.
- A skąd wiesz jakie lubię ? - powiedzmy że już się trochę wyluzowałam
- Zdałem się na przeczucie jakie lubisz smaki – on musiał się uśmiechać zawsze jak coś mówił ? Przez ten uśmiech nie mogłam zebrać myśli
- Zobaczymy czy się nie pomyliło to Twoje przeczucie – puściłam mu oczko, chociaż nawet gdyby te lody było okropne to zjadła bym je żeby nie było mu przykro.
- Spokojnie jeszcze nigdy mnie nie zawiodło, a na ile przyjechałaś ?
- Na 1,5 miesiąca
- A to mamy jeszcze dużo czasu na wspólne wyjścia
- A to planujesz jeszcze jakieś ?
- Nawet nie wiesz ile, haha
- Licze że sie dowiem
- Kiedyś napewno
Rozmawialiśmy jeszcze chwile i kelnerka przyniosła nam lody. Puchar był naprawdę ogromny było w nim chyba z 6 gałek każda inny smak, owoce, bita śmietana, polewa, tarta czekolada i wisienka na samej górze.
- Wow.. twoja intuicja chyba rzeczywiście się nie myliła – nie mogłam wyjść z podziwu patrząc na to cudo.
- Widzisz mówiłem Ci to od samego początku to nie chciałaś mi wierzyć – na twarzy chłopaka zagościł uśmiech
- Przepraszam, następnym razem już nie będę wątpiła w twoje przeczucia. Tylko nie wiem czy dam rade to zjeść. - trochę rozbawiła mnie ta sytuacja
- Hahaha, nie martw się jak by coś to Ci pomogę
- Okej trzymam Cię za słowo, żeby później nie było że już nie możesz
- Nie martw się jeśli chodzi o jedzenie to ja zawsze mogę haha
- Hahaha dobrze wiedzieć
Niall zjadł swój deser w 5 minut a ja nadal męczyłam się ze swoimi lodami
- Niall, naprawdę musisz mi pomóc
- Kamila spokojnie dasz sobie rade – widziałam na jego twarzy że próbuje zachować kamienną twarz i nie śmiać się z tego że proszę go o pomoc
- Naprawdę Niall nie mogę już za chwilę pęknę – czułam jak ilość jedzenia rozsadza mój brzuch
- Hahaha, nie pękaj już Ci pomagam
Z pomocą Nialla dokończyłam deser w 5 minut, oczywiście blondas zjadł większość ale nie przeszkadzało mi to bo już naprawdę nie mogłam.
- To co teraz spacer – to było raczej oznajmienie niż pytanie, więc nie protestowałam
- Może być, ale chce Ci przypomnieć że nadal czekam na ten autograf
- Spokojnie obiecałem to dam, a co chcesz już ode mnie uciec ?
- Hahaha, nie bez autografu nigdzie się nie ruszam
- O nie ! To chyba go jednak nie dostaniesz
- Niall !
- No co ?
- Obiecałeś !
- I dotrzymam słowa ale jeszcze się musisz ze mną trochę pomęczyć
- Okej jakoś to wytrzymam hahaha
- Dziękuję hahaha
- Proszę bardzo
Spacerowaliśmy jeszcze przez 2 godziny byliśmy w parku, nad oceanem i oczywiście zahaczyliśmy o FastFood bo Niall był głodny, próbował mnie namówić żebym też coś zjadła ale byłam zbyt najedzona lodami. Siedzieliśmy na ławce kolo fontanny, rozmawialiśmy i głośno się śmialiśmy, muszę przyznać że Niall ma naprawdę świetne poczucie humoru, ja zresztą też dlatego dobrze się dogadywaliśmy. Około 20:30 zadzwoniła ciotka:
  • Cześć, za ile wrócisz ?
  • Za niedługo
  • Aha okej, mamy czekać z kolacją ?
  • Nie raczej nie
  • No dobrze, tylko nie wróć bardzo późno
  • Okej za niedługo będę w domu
  • Dobrze to cześć
  • Pa.
Z tego co widziałam Niall przysłuchiwał się całej rozmowie ale chyba nie za bardzo rozumiał o co chodzi bo ciotka nie mówiła po angielsku, więc rozmawiałyśmy po polsku.
  • Coś się stało ? - Niall widocznie był zaciekawiony całą rozmową
  • Dzwoniła ciotka i mówiła żebym przyszła za niedługo do domu.
  • Aha, czyli co odprowadzę Cię
  • Nie no co ty stąd jest już blisko dam radę
  • Nie ma mowy, że będziesz wracała po ciemku sama do domu
  • No dobrze dziękuje
  • Nie ma za co
  • To chodźmy już
Po jakiś 30 minutach byliśmy już koło mojego domu. Kultura wymagała żeby zapytać Nialla czy nie chce wejść do środka więc też tak zrobiłam:
  • Dziękuje za odprowadzenie, może chcesz wejść ?
  • Nie ma za co, chętnie ale może innym razem jest już dość późno jak na odwiedziny
  • No jak chcesz to zapraszam następnym razem
  • Na pewno skorzystam
  • Umm Niall a co z moim autografem ?
  • Aaa no tak już się robi, masz jakąś kartkę ?
  • Tak, proszę
  • Dziękuję – chłopak chwilę pisał coś po kartce a gdy mi ją oddał starannie włożyłam ją do portfela.
  • To jeszcze raz dziękuje za odprowadzenie i za autograf
  • Nie ma za co, to ja powinienem dziękować że wytrzymałaś ze mna cały dzień
  • Haha, bez przesady było całkiem miło
  • Mi też sie podobało może to powtórzymy co Ty na to ?
  • Bardzo chętnie
  • To jutro kolo 13 przyjadę po Ciebie i zabiorę Cię w moje ulubione i chyba najpiękniejsze miejsce w całej Irlandii, okej ?
  • Nie ma problemu kolo 13 będe gotowa
- Okej to do jutra
- Do jutra
Weszłam do domu od samego progu powitała mnie cisza, pomyślałam że pewnie wszyscy są już u siebie. Poszłam do kuchni wzięłam sobie sok, szklankę i poszłam na górę. Po wejściu do pokoju włączyłam komputer sprawdziłam jak zawsze TT na którym ciągle przybywało mi followersów, a to tylko przez to że gwiazda mnie obserwuje, facebooka i pocztę. Nie chciało mi się już dłużej siedzieć na komputerze, więc zabrałam pidżamę i poszłam pod prysznic. Po kąpieli wyłączyłam komputer i położyłam się do łóżka. Muszę przyznać, że dzisiejszy dzień był miły ale dość męczący. Już prawie zasypiałam kiedy usłyszałam dźwięk SMS-a :
SMS:
od: 635984521
Dobranoc, śpij dobrze :) xx / N.
do: 635984521
Ty też śpij dobrze, Dobranoc :) x
Zrobiło mi się bardzo miło po przeczytaniu tej wiadomości, więc zapisałam sobie numer Nialla i odłożyłam telefon. Nie wiem czy minęło 20 minut a ja już spałam. 
________________________________________

Co sądzicie proszę jeśli to przeczytałaś/łeś zostaw po sobie komentarz :))  

niedziela, 13 października 2013

Rozdział 3

         Dzisiaj obudziłam się dużo później niż wczoraj bo było już po 10. Za oknem zobaczyłam piękne słońce co zwiastowało ładną pogodę i kolejny dzień poza domem. Szybko podniosłam się z łóżka i poszłam do łazienki, tym razem nie zatrzymałam się przed lustrem bo nie chciałam oglądać takiej katastrofy jak wczoraj. Od razu wskoczyłam pod ciepły prysznic żeby zrelaksować się i przygotować na kolejny dzień. Po wyjściu z kabiny od razu się wytarłam i wysuszyłam włosy. Owinięta w ręcznik poszłam do pokoju aby wygrzebać jakieś ubrania na dzisiejszy dzień. Ponieważ sądząc po słońcu za oknem było dość ciepło postawiłam na krótkie jeansowe spodenki i białą zwiewną bluzkę a na nogi założyłam czarne balerinki. Po ubraniu się poszłam znów do łazienki żeby trochę się pomalować. Gdy wszystkie poranne czynności zostały wykonane, zeszłam na dół nie byłam specjalnie głodna a z tego co widziałam ciotka i jej dzieci byli już po śniadaniu. Nie ukrywam, że trochę mnie to zdenerwowało biorąc pod uwagę, że ja wczorajszego poranka zrobiłam śniadanie dla wszystkich a oni nawet nie raczyli mnie poinformować, że coś jedzą. Ale mniejsza o to, nalałam sobie do miski zimnego mleka i wsypałam płatki kukurydziane. Po moim jakże sytym śniadaniu umyłam talerze i wróciłam się na górę. Postanowiłam, że dzisiaj wyśle pocztówki do rodziców, dziadków i przyjaciółki. Zajęłam się wypisywaniem kartek oczywiście dla rodziny postawiłam na nudne i monotonne pozdrowienia, natomiast dla przyjaciółki postanowiłam napisać coś zabawniejszego, samo to że na jej pocztówce znajdował się nagi opalony mężczyzna było dość zabawne ale zawsze nasze pocztówki tak wyglądały. Po wypisaniu pocztówek włożyłam je do torby i postanowiłam, że moim pierwszym przystankiem będzie poczta.
           Wrzucając pocztówki do skrzynki zobaczyłam, że z środka budynku wychodzi chłopak, który cały jest obładowany paczkami i listami, nawet nie zorientował się, że wypadła mu koperta. Postanowiłam, że podniosę ją i mu podam. Podniosłam kopertę ale to co na niej zobaczyłam wprawiło mnie w kompletny szok odbiorcą był nie kto inny jak sam Niall Horan. Byłam fanka One Direction i wiedziałam, że Niall pochodzi z Irlandi ale nigdy bym się nie spodziewała, że go tu spotkam. Stałam tak przez chwilę i tępo wpatrywałam się w kopertę ale zorientowałam się, że jeśli zaraz się nie ruszę chłopak wsiądzie do samochodu i odjedzie. Postanowiłam, że jak najszybciej tylko potrafię podbiegnę go niego. Nie widział, że stoję tuż za nic bo był zbyt zajęty układaniem paczek i listów w bagażniku swojego samochodu.
- Hej, Niall zgubiłeś list. - nie wiem czy kiedykolwiek stresowałam się tak każdym wypowiedzianym słowem.
- O dziękuje, znasz mnie ? - chłopak odwrócił się do mnie i aż nogi się pode mną ugięły gdy zobaczyłam ten jego przepiękny uśmiech.
- Chyba nie ma osoby, która nie wiedziałaby kim jesteś. - starałam się nie stresować ale chyba średnio mi to wychodziło.
- A tam na pewno jakaś się znajdzie – i znowu ten piękny uśmiech i uginające się kolana
- Słuchaj mam taką prośbę. Wiem, że macie teraz wolne i chciałbyś odpocząć ale byłabym wdzięczna gdybyś dał mi swój autograf
- Chętnie bym dał ale trochę się spieszę, to może daj mi swój numer zadzwonię do ciebie spotkamy się i dam ci autograf co ty na to ?
・    Jasne nie ma sprawy – po prostu nie mogłam uwierzyć, że sam Niall Horan poprosił mnie o numer telefonu.
            Chłopak podał mi jedną z kopert a ja zapisałam tam swój numer. Pożegnałam się z nim i poszłam dalej. Nie wiem dlaczego ale czułam się taka bardzo szczęśliwa może to dlatego, że spotkałam gwiazdę i udało mi się z nim zamienić kilka słów, a może dlatego że on teraz miał mój numer. Wiedziałam zawsze że chłopcy kochają swoje fanki ale nie wiedziałam że aż do tego stopnia żeby spotykać się z nimi tylko dla jednego autografu.  Dalsza część dnia minęła mi dość szybko pokręciłam się jeszcze po mieście zjadłam zapiekankę i poszłam do domu. Nie chciało mi się jeszcze spać wiec postanowiłam zrobić sobie wieczór filmowy. Ku mojemu zaskoczeniu wszyscy postanowili się do mnie przyłączyć. Zrobiłam popcorn, Konrad nasypał chipsy do miski,  Wiktoria rozpoczęła żelki i czekoladę i jakieś pice. Ciotka natomiast rozłożyła łóżko, położyła koce i poduszki a Magda z Vitem wybrali filmy komedie romantyczną, thriller oraz horror z tego ostatniego cieszyłam się najbardziej, ponieważ kochałam horrory po obejrzeniu wszystkich filmów poszliśmy spać. Dość długo nie mogłam zasnąć chyba z 10 razy sprawdzałam komórkę, cały czas zastanawiałam się czy Niall zadzwoni albo chociaż napiszę. Bałam się trochę, że może powiedział tak tylko żeby mnie spławić i żebym nie męczyła go o autograf. Nie on taki nie jest zawsze mówił jak kocha swoje Directoners i że zrobiłby dla nich wszystko. Nawet nie wiem kiedy moje rozmyślenia przerwał sen.

piątek, 11 października 2013

Rozdział 2

         Po obudzeniu się spojrzałam na zegarek okazało się, że jest przed 9 czułam się już wyspana, ale nie chciało mi się wstawać więc pomyślałam, że jeszcze sobie poleżę. Gdy odwróciłam głowę w stronę okna zobaczyłam, że pada deszcz nie byłam za bardzo zachwycona tym faktem bo oznaczało to siedzenie w domu z ciotką i jej dziećmi. Po chwili bezczynnego gapienia się w okno postanowiłam wstać i chociaż spróbować się trochę ogarnąć. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam wstaniu z łóżka było otworzenie okna bo wydawało mi się, że w pokoju panuje straszny zaduch. Następnie poszłam do łazienki w celu wzięcia ciepłego relaksującego prysznica, niestety w drodze do kabiny przeszkodziło mi lustro to co w nim baczyłam przyprawiło mnie o dreszcze, wyglądałam naprawdę okropnie włosy całe roztargane i jeszcze kilka pryszczy na czole, jedynym pocieszeniem w tej chwili była moja grzywka, która byłą w stanie je ukryć. Gdy już oderwałam się od lustra skierowałam się pod prysznic aby już nie dołować się swoim wyglądem. Woda, która oblewała moje ciało była cudowna, nie rozumiem jak niektórzy są w stanie brać szybki zimny prysznic ja tak nie potrafię, zimna woda to najgorsze co dla mnie istnieje. Uwielbiałam stać pod prysznicem i rozkoszować się gorącymi kroplami wody, które smyrały moje ciało. Po wyjściu z pod prysznica okryłam się ręcznikiem i poszłam do pokoju w celu zorganizowania jakiegoś ubioru. Kompletnie nie miałam pojęcia w co się ubrać wiec padło na szare dresowe spodnie ściągane przy kostkach i białą bokserkę. Po ubraniu się poszłam znów do łazienki żeby osuszyć włosy i uczesać w koczka. Gdy wszystkie czynności związane z poranna toaletą zostały wykonane pomyślałam, że zejdę na dól i poszukam czegoś do jedzenia.
          Byłam zdziwiona, że na dole panowała kompletna cisza i pustka to znaczy wiedziałam, że Magda i Vit wychodzą dość wcześniej do pracy, ale nie spodziewałam się, że moja ciotka jeszcze śpi. Poszłam do kuchni i zaczęłam szperać w lodówce gdy naszła mnie ochota na naleśniki. Znalazłam wszystkie potrzebne produkty i zabrałam się za przygotowanie posiłku, gdy kilka pierwszych naleśników było już gotowych usłyszałam, że ktoś schodzi z góry.
- Ty gotujesz ? - usłyszałam za sobą zdziwiony i rozbawiony głos Konrada.
- A gdzie Cześć ? Ale tak gotuję, powiem szczerze że też jestem zdziwiona - odpowiedziałam równie rozbawionym tonem.
- Cześć, co Ci się stało ?
- Nic po prostu jestem głodna, a skoro już robię to pomyślałam, że zrobię dla wszystkich.
- To może ja na coś się przydam ?
- Możesz nakryć do stołu i zawołać Wiktorie i ciocie
- Okej
         Słyszałam tylko jak Konrad ustawia rzeczy na stole a później kroki na schodach i trzask drzwi zapewne od pokoju ciotki bo Wiktoria o dziwo już stała koło mnie, czasem wydaję mi się, że ona lepiej wyczuwa jedzenie niż głodny niedźwiedź. Położyłam talerz z naleśnikami na stole i usiadłam obok Wiktorii po chwili usłyszałam, że Konrad z ciocią schodzą ze schodów. Już od samej góry było słychać jęczenie ciotki, które doprowadzało mnie do szału.
- Dopiero co przyjechaliśmy już leje - słyszałam głos, który zbliżał się ku kuchni
- No to co może przestanie, a jak nie to posiedzimy w domu nic się przecież nie stanie jak nigdzie nie wyjdziemy - w głosie Konrada słychać było lekkie poirytowanie, które starał się za wszelką cenę ukryć.
- Dzień dobry - usłyszałam gdzieś obok głos ciotki
- Cześć - odpowiedziałyśmy z Wiktorią chórem
- O śniadanie jak dobrze, jestem głodna - ciotka coraz bardziej wyprowadzała mnie z
równowagi. Mogła powiedzieć chociaż głupie dziękuje ale nie bo po co.
- Smacznego wszystkim - powiedziała Wiktoria pakując kawałek naleśnika do ust.
- Byłam przekonana, że będzie lało - ciotka znowu zaczynała
- No to co wiedzieliśmy, że Irlandia to nie tropiki - starałam się nie być dla niej chamska
- Zobaczycie ze będzie lało przez cały nasz pobyt.
- Ale nie jesteśmy z cukru, no przynajmniej ja nie jestem z cukru - myślałam ze chwilę nie wytrzymam i po prostu jej przyłożę.
- Mówiłam żeby lepiej jechać nad Bałtyk tam przynajmniej może byłaby lepsza pogoda, to wam się zachciało Irlandii.
- Ja Cię nie prosiłam żebyś tu ze mną przylatywała a z tego co się orientuje to bez dorosłego można latać o 16 lat, a ja już tyle skończyłam. Więc trzeba było jechać sobie nad morze w Polsce i nie denerwować mnie i siebie. - Nie wytrzymałam już nerwowo, wstałam od stołu i po prostu poszłam na górę nie wiem czy ktokolwiek denerwował mnie tak jak ciotka.
           Gdy weszłam do pokoju pierwsze co zrobiłam to złapałam za paczkę papierosów i poszłam na balkon, nie paliłam często ale w nerwowych sytuacjach fajki naprawdę mi się przydawały. Miałam gdzieś to czy ciotka mnie zobaczy czy też nie, miałam ochotę tylko się odstresować, to jedyne na czym mi teraz zależało. Po wyjściu na balkon zorientowałam się,że przestało padać a nawet wychodzi słońce. Muszę przyznać, że ucieszyłam się jak cholera bo od razu po spaleniu papierosa wyjdę z domu. Gdy dym dotarł do moich płuc poczułam jak całe zdenerwowanie ze mnie uchodzi, podczas palenia myślałam tylko gdzie by tu iść. Weszłam do pokoju i od razu podeszłam do szafy w celu ubrania się w coś bardziej wyjściowego. Padło na granatowe jeansowe rurki i czarną bluzkę z cyframi 87. Ubrałam się i poszłam do łazienki z mojego koczka wypuściłam grzywkę w celu zakrycia okropnych krost,które pojawiły się dziś rano. Na twarz nałożyłam trochę pudru i korektora a rzęsy pomalowałam czarnym tuszem. Nigdy nie byłam fanką jakiegoś bardzo wyzywającego i mocnego makijażu. Po wyjściu z łazienki złapałam moją torbę wrzuciłam do niej telefon,portfel i błyszczyk, a na stopy założyłam moje ukochane vansy i wyszłam z pokoju zamykając drzwi na kluczyk żeby nikt nie buszował po moim tymczasowym pokoju podczas mojej nieobecności. Ledwo zeszłam na dół usłyszałam że brat z siostrą oglądają telewizję a ciotka robi coś w kuchni. Uznałam, że nadal jestem na nią zła ale i tak powiem jej że wychodzę żeby do mnie nie dzwoniła.
- Wychodzę ! - krzyknęłam będąc już przy samych drzwiach. Nawet się nie zorientowałam a ciotka już stała obok mnie
- Gdzie idziesz przecież jest zimno ?
- Mi nie jest a idę się przejść bo nie mam co tu robić.
- Nigdzie nie idziesz bo jest po deszczu i zaraz będziesz chora - ciotka już oczywiście dawała znać o swojej mani kontroli.
- Ale nie wiem czy zauważyłaś, że ja nie pytam czy mogę wyjść tylko oznajmiam ci, że wychodzę - moje poirytowanie jak i satysfakcja z miny ciotki wzrastały z każdą chwilą.
- Jak ty się do mnie odzywasz ?! Nigdzie nie idziesz i tyle. Skończyłam rozmowę.
- Ja też już skończyłam cześć ! - w tej chwili wyszłam z domu nawet nie zamykając za sobą drzwi, słyszałam jeszcze głos ciotki która każe mi się wracać ale nie bardzo się tym przejmowałam. Wiem, że nie zachowałam się zbyt dobrze ale trudno w tej chwili nie obchodziło mnie to.
          Idąc ulicą zastanawiałam się gdzie mam iść najpierw nie znałam Irlandii ale wydawało mi się, że się nie zgubie a w najgorszym przypadku zadzwonię do Magdy albo Vita. Postanowiłam, że udam się w kierunku centrum miasta i zobaczę co ciekawego tam jest. Po jakiś 10 minutach już znajdowałam się w samym centrum miasta było tam sporo sklepów, barów, restauracji, kawiarni, lodziarni a i ludzi też nie brakowało pomimo że pogoda nie dopisywała, ale widać było że tutejsi są już do tego przyzwyczajeni. Weszłam do kilku sklepów ale nie było w nich nic interesującego więc postanowiłam zafundować sobie jakiś deser. W tym celu udałam się do lodziarni, w środku nie było jakoś bardzo dużo ludzi więc od razu usiadłam przy stoliku, po chwili przyszedł do mnie kelner i uroczo się uśmiechając podał mi kartę. Chłopak na oko miał góra 22 lata był całkiem przystojny ale nie przyjechałam tu z zamiarem podrywania Irlandzkich przystojniaków więc zajęłam się przeglądaniem karty. Muszę przyznać, że wybór był dość imponujący ale zdecydowałam się na ,, Letnie marzenie " w skład tego deseru wchodziły 4 gałki lodów owocowych, bita śmietana, świeże owoce i polewa truskawkowa. Po 10 minutach uroczy kelner przyniósł moje zamówienie. Deser był naprawdę pokaźnych rozmiarów ale i tak go zjadłam. Posiedziałam jeszcze przez chwilę w lodziarni a później wyszłam na zewnątrz, było już około 18 więc postanowiłam że jeszcze chwilkę się tu pokręcę i będę szła w kierunku domu. Zastanawiałam się czy po moim powrocie dostanę wykład od ciotki o tym, że jej nie słucham i robię co chcę a ona chce dla mnie dobrze itp. Może chciała dobrze, może nie ja i tak uważałam że robi to wszystko tylko dla tego, że lubi mieć wszystkich i wszystko pod kontrolą. Zawsze obiecywałam sobie że nigdy nie dam jej sobą rządzić i jak na razie mi się to udawało, nie to że chciałam się z nią sprzeczać w każdej sytuacji i o wszytko, tylko po prostu nie chciałam być jak Konrad i Wiktoria, którzy nie mają swojego zdania, tylko zawsze o wszystko pytają ciotkę. Zauważyłam, że Konrad z wiekiem zaczyna jej się buntować i stawiać na swoim, mówiąc szczerze cieszyło mnie to bo nie znoszę jak ktoś jest całkowicie pozbawiony swojego zdania i tylko przytakuje innym, ja nigdy nie byłam tak wychowywana, więc pewnie dlatego tak często kłóciłam się z ciotką która wychowywała swoje dzieci na jak ja to określałam ,, Niedojdy Życiowe ".
           Chodząc jak mi się wydawało w kółko zauważyłam stoisko z widokówkami, pomyślałam że kupie ich kilka i wyślę jedną rodzica, babci i mojej najlepszej przyjaciółce. Oczywiście pomyślałam też o sobie i kupiłam 3 dla mnie. Miałam taki zwyczaj, że gdziekolwiek byłam zawsze przywoziłam dla siebie jakieś pocztówki które moim zdaniem działały lepiej niż zdjęcia. Zanim się zorientowałam była już 19 wiec zaczęłam zmierzać w kierunku domu, po drodze weszłam jeszcze do sklepu po chipsy, popcorn, paluszki, ciastka, cole i inne słodycze bo zamierzałam obejrzeć później jakiś film a bez jedzenia w moim przypadku to nie było możliwe. Gdy dotarłam do domu było około 20, weszłam do korytarza i słyszałam tylko jak Konrad z Wiktorią kłócą się o to jaki film wybrać.
- Wróciłam.
- No nareszcie jak było ? - usłyszałam głos ciotki, który brzmiał dość miło jak na nią
- Fajnie - odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku salonu
- Słuchaj Kamila to nie jest tak, że ja chce ci ograniczyć wolność czy coś tylko jesteśmy w obcym kraju, nikogo tu nie znasz i po prostu martwię się że coś Ci się może stać - te słowa wprawiły mnie w kompletny szok nie miałam pojęcia co mam jej odpowiedzieć z jednej strony nie chciałam jakoś szczególnie się z nią dochodzić ale też nie chciałam od razu udawać, że mnie nie zdenerwowała.
- No okej rozumiem ale trochę się zdenerwowałam bo nie jestem przyzwyczajona, że ktoś mi rozkazuje i rozstawia mnie po kontach.
- Dobra udawajmy, że tego nie było.
          Nie odpowiedziałam już nic wzruszyłam tylko ramionami i poszłam dalej. Usiadłam na kanapie razem z Konradem i Wiktorią i zaczęliśmy rozpakowywać zakupy na dzisiejszy wieczór. Tak naprawdę wybór filmu zajął nam jakieś 40 minut ale zdecydowaliśmy, że obejrzymy ,, Zaręczyny po Irlandzku ". Film oglądaliśmy tylko w trójkę bo reszta rodziny poszła spać. Skończyliśmy film i całe sprzątanie koło 23 wiec każde z nas poszło do swojego pokoju. Byłam naprawdę bardzo zmęczona bo nawet nie poszłam pod prysznic stwierdziłam, że zrobię to rano. Umyłam tylko zęby przebrałam się w pidżamę i dość szybko zasnęłam.


czwartek, 10 października 2013

Rozdział 1

          Nareszcie nadeszły moje upragnione wakacje długo na nie czekałam bo wiedziałam że wyjadę na 1,5 miesiąca do siostry ciotecznej do Irlandii, wszystko zapowiadało się wspaniale była tylko jedna przeszkoda a mianowicie moja ciotka, która leci ze mną i ze swoimi dziećmi. Niby nic nie miałam do cioci ale denerwowało mnie to, że zawsze chciała mieć wszystko i wszystkich pod kontrola a już zwłaszcza mnie. Ale postanowiłam sobie, że dla tych wakacji jestem w stanie znieść wszystko, nawet czepiającą się i ciągle wszystko krytykującą ciotkę.
           Nadszedł dzień wyjazdu, a że mieszkałam sama bo rodzice byli w Szwecji w pracy byłam zmuszona sama wszystko spakować i o wszystkim pomyśleć. Około 10 przyjechała po mnie ciotka i jej dzieci. Na lotnisku odbyła się odprawa i ruszyliśmy w kierunku samolotu, oczywiście moja kochana ciocia już wszystkich kierowała i instruowała kto ma gdzie siedzieć i jak wchodzić, denerwowało mnie to okropnie ale uznałam że nie będę się z nią kłócić tuż przed samym wylotem. Według instrukcji ciotki miałam miejsce przy oknie, bardzo podoba mi się ten pomysł bo to było całe dwa miejsca od niej. Koło mnie siedział mój młodszy cioteczny brat a obok niego siostra i ciotka. Z bratem zawsze się dogadywałam, czasem było nawet tak że razem jechaliśmy po cioci pomimo że to jego mama, często też miał jej dość w sumie to chyba jak wszyscy. Tak szczerze to nie potrafię wyobrazić sobie spędzenia 1,5 miesiąca z ciotką pod jednym dachem.
           Lot minął nam dość szybko pewnie dlatego że połowę drogi przegadałam z bratem a drugą połowę przespałam, obudziła mnie ciotka która kazała zapiąć pasy przed lądowaniem czasami zachowywała się jak bym miała 2 latka i nie była bym świadoma tego że trzeba zapiąć pasy przed lądowaniem. Kiedy tylko samolot wylądował i wyszliśmy na płytę lotniska cieszyłam się że byłam już w Irlandii, w końcu czekałam na to cały rok szkolny, ale moja ciotka ledwo co wyszła z samolotu i już zaczęła narzekać że pogoda nie ładna, że miasto małe, że będziemy się tu nudzić i że trzeba było lepiej jechać nad Polskie morze, tak naprawdę miałam gdzieś to co mówi i miałam zamiar wykorzystać ten czas najlepiej jak tylko się dało, nie zważając na humorki i nastroje cioci. Na lotnisko przyjechała po nas moja siostra i jej chłopak. Magda mówiła po polsku ale Vit już tak średnio więc było z nim i jego akcentem dużo śmiechu.
           Gdy dojechaliśmy pod dom mojej siostry byłam zachwycona widokiem. Dom był nad samym oceanem z okien było widać klify i rozbijającą się o nie wodę nawet o dziwo nawet moja ciotka przestała narzekać. Gdy weszliśmy do domu przywitałaś się z kotem siostry a następnie Magda pokazała nam nasze pokoje. Na początku bałam się że dom siostry nie będzie zbyt duży i będę musiała dzielić pokój z młodszą siostrą albo co gorsza z ciotką. Na moje szczęście okazało się że dom Magdy i Vita jest całkiem spory a pokój mam sama i jest on w dodatku z balkonem z którego widać klify i własną łazienką, było to dla mnie bardzo wygodne bo zawsze spędzałam tam dość dużo czasu. Po rozpakowaniu się zeszłam na dół żeby zobaczyć co robi reszta moich tymczasowych współlokatorów okazało się że Vit właśnie robił gofry
- Hej, co robicie ?
- Gofry, zjesz z nami ?
- Tak jasne, może w czymś pomóc ?
Sama byłam zdziwiona, że o to zapytałam bo przeważnie nigdy nie byłam chętna do pomocy ale skoro już tu jestem to może chociaż na coś sie przydam.
- Możesz nakryć do stołu i zawołać Konrada i Wiktorie
- Okej.
Po nakryciu do stołu poszłam na górę zawołać rodzeństwo na gofry. Gdy dotarłam na pod drzwi pokoju delikatnie do nich zapukałam, ponieważ ceniłam sobie zarówno swoją jak i czyjąś prywatnośc.
- Wejdz ! - usłyszałam głos brata dochodzący z za drzwi.
- Przyszłam Cię zawołać na dół bo Vit zrobił gofry.
- A okej już idę tylko dokończe rozpakowywanie
Konrad jak na chłopka zabrał dośc spory bagaż ale nie dziwiło mnie to bo nigdy nie był typem niechluja, który nie przejmuje się kompletnie swoim wyglądem. Po wyjściu z pokoju Konrada poszłam do Wiktori, jak się okazało nie było jej już tam, pomyślałam że musiała zejść na dół jak bylam u brata w pokoju.
           Muszę przyznać ze podczas kolacji atmosfera była dosyć miła, rozmawialiśmy na różne tematy czasem nawet było zabawnie, wywnioskowałam to po tym że ciocia się śmiała a ona jest raczej typem ponuraka. Po kolacji byłam dość zmęczona lotem i całym dniem więc poszłam do siebie do pokoju, włączyłam sobie komputer zalogowałam się na facebooku i twiterze ale nie było tam nic ciekawego wiec poszłam pod prysznic. Po przyjemnej kąpieli usiadłam jeszcze chwilkę do komputera poczytałam plotki o gwaizdach i wyłączyłam laptopa. Musiałam być bardzo zmęczona bo nie wiem czy minęło chociaż 30 minut a ja już spałam.

PROLOG

          Muszę przyznać, że ten rok szkolny nie należał do najlepszych. Może to dlatego, że
w tym roku moi rodzice wyjechali do pracy do Szwecji, a ja w wieku 16 lat musiałam zacząć
sama zajmować się domem i spadło na mnie dużo więcej obowiązków niż bym tego chciała.
To pewnie dlatego moje oceny trochę się pogorszyły, a przynajmniej ja zawsze tak to
tłumaczę sobie i każdemu kto o to zapyta. Temat szkoły nie jest i nigdy nie był moim
ulubionym, to nie dlatego że miałam jakieś większe problemy bo tak nie było, oczywiście
nie byłam jakoś super lubiana przez wszystkich w szkole ale miałam swoich przyjaciół
a na wrogów raczej nie narzekałam. Strasznie cieszyłam się na nadchodzące wakacje,
miałam wyjechać do Irlandii, myślę że spokojnie mogła bym powiedzieć, że odliczałam
dni do zakończenia roku. Tak naprawdę chciałam tam pojechać tylko po to żeby
odpocząć i odstresować się. Nie jechałam tam z nadzieją na spotkanie miłości bo
raczej w takową nie wierzyłam ale to co mi się przydarzyło, myślę że spokojnie mogę
zaliczyć do prawdziwej miłości.