piątek, 11 października 2013

Rozdział 2

         Po obudzeniu się spojrzałam na zegarek okazało się, że jest przed 9 czułam się już wyspana, ale nie chciało mi się wstawać więc pomyślałam, że jeszcze sobie poleżę. Gdy odwróciłam głowę w stronę okna zobaczyłam, że pada deszcz nie byłam za bardzo zachwycona tym faktem bo oznaczało to siedzenie w domu z ciotką i jej dziećmi. Po chwili bezczynnego gapienia się w okno postanowiłam wstać i chociaż spróbować się trochę ogarnąć. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam wstaniu z łóżka było otworzenie okna bo wydawało mi się, że w pokoju panuje straszny zaduch. Następnie poszłam do łazienki w celu wzięcia ciepłego relaksującego prysznica, niestety w drodze do kabiny przeszkodziło mi lustro to co w nim baczyłam przyprawiło mnie o dreszcze, wyglądałam naprawdę okropnie włosy całe roztargane i jeszcze kilka pryszczy na czole, jedynym pocieszeniem w tej chwili była moja grzywka, która byłą w stanie je ukryć. Gdy już oderwałam się od lustra skierowałam się pod prysznic aby już nie dołować się swoim wyglądem. Woda, która oblewała moje ciało była cudowna, nie rozumiem jak niektórzy są w stanie brać szybki zimny prysznic ja tak nie potrafię, zimna woda to najgorsze co dla mnie istnieje. Uwielbiałam stać pod prysznicem i rozkoszować się gorącymi kroplami wody, które smyrały moje ciało. Po wyjściu z pod prysznica okryłam się ręcznikiem i poszłam do pokoju w celu zorganizowania jakiegoś ubioru. Kompletnie nie miałam pojęcia w co się ubrać wiec padło na szare dresowe spodnie ściągane przy kostkach i białą bokserkę. Po ubraniu się poszłam znów do łazienki żeby osuszyć włosy i uczesać w koczka. Gdy wszystkie czynności związane z poranna toaletą zostały wykonane pomyślałam, że zejdę na dól i poszukam czegoś do jedzenia.
          Byłam zdziwiona, że na dole panowała kompletna cisza i pustka to znaczy wiedziałam, że Magda i Vit wychodzą dość wcześniej do pracy, ale nie spodziewałam się, że moja ciotka jeszcze śpi. Poszłam do kuchni i zaczęłam szperać w lodówce gdy naszła mnie ochota na naleśniki. Znalazłam wszystkie potrzebne produkty i zabrałam się za przygotowanie posiłku, gdy kilka pierwszych naleśników było już gotowych usłyszałam, że ktoś schodzi z góry.
- Ty gotujesz ? - usłyszałam za sobą zdziwiony i rozbawiony głos Konrada.
- A gdzie Cześć ? Ale tak gotuję, powiem szczerze że też jestem zdziwiona - odpowiedziałam równie rozbawionym tonem.
- Cześć, co Ci się stało ?
- Nic po prostu jestem głodna, a skoro już robię to pomyślałam, że zrobię dla wszystkich.
- To może ja na coś się przydam ?
- Możesz nakryć do stołu i zawołać Wiktorie i ciocie
- Okej
         Słyszałam tylko jak Konrad ustawia rzeczy na stole a później kroki na schodach i trzask drzwi zapewne od pokoju ciotki bo Wiktoria o dziwo już stała koło mnie, czasem wydaję mi się, że ona lepiej wyczuwa jedzenie niż głodny niedźwiedź. Położyłam talerz z naleśnikami na stole i usiadłam obok Wiktorii po chwili usłyszałam, że Konrad z ciocią schodzą ze schodów. Już od samej góry było słychać jęczenie ciotki, które doprowadzało mnie do szału.
- Dopiero co przyjechaliśmy już leje - słyszałam głos, który zbliżał się ku kuchni
- No to co może przestanie, a jak nie to posiedzimy w domu nic się przecież nie stanie jak nigdzie nie wyjdziemy - w głosie Konrada słychać było lekkie poirytowanie, które starał się za wszelką cenę ukryć.
- Dzień dobry - usłyszałam gdzieś obok głos ciotki
- Cześć - odpowiedziałyśmy z Wiktorią chórem
- O śniadanie jak dobrze, jestem głodna - ciotka coraz bardziej wyprowadzała mnie z
równowagi. Mogła powiedzieć chociaż głupie dziękuje ale nie bo po co.
- Smacznego wszystkim - powiedziała Wiktoria pakując kawałek naleśnika do ust.
- Byłam przekonana, że będzie lało - ciotka znowu zaczynała
- No to co wiedzieliśmy, że Irlandia to nie tropiki - starałam się nie być dla niej chamska
- Zobaczycie ze będzie lało przez cały nasz pobyt.
- Ale nie jesteśmy z cukru, no przynajmniej ja nie jestem z cukru - myślałam ze chwilę nie wytrzymam i po prostu jej przyłożę.
- Mówiłam żeby lepiej jechać nad Bałtyk tam przynajmniej może byłaby lepsza pogoda, to wam się zachciało Irlandii.
- Ja Cię nie prosiłam żebyś tu ze mną przylatywała a z tego co się orientuje to bez dorosłego można latać o 16 lat, a ja już tyle skończyłam. Więc trzeba było jechać sobie nad morze w Polsce i nie denerwować mnie i siebie. - Nie wytrzymałam już nerwowo, wstałam od stołu i po prostu poszłam na górę nie wiem czy ktokolwiek denerwował mnie tak jak ciotka.
           Gdy weszłam do pokoju pierwsze co zrobiłam to złapałam za paczkę papierosów i poszłam na balkon, nie paliłam często ale w nerwowych sytuacjach fajki naprawdę mi się przydawały. Miałam gdzieś to czy ciotka mnie zobaczy czy też nie, miałam ochotę tylko się odstresować, to jedyne na czym mi teraz zależało. Po wyjściu na balkon zorientowałam się,że przestało padać a nawet wychodzi słońce. Muszę przyznać, że ucieszyłam się jak cholera bo od razu po spaleniu papierosa wyjdę z domu. Gdy dym dotarł do moich płuc poczułam jak całe zdenerwowanie ze mnie uchodzi, podczas palenia myślałam tylko gdzie by tu iść. Weszłam do pokoju i od razu podeszłam do szafy w celu ubrania się w coś bardziej wyjściowego. Padło na granatowe jeansowe rurki i czarną bluzkę z cyframi 87. Ubrałam się i poszłam do łazienki z mojego koczka wypuściłam grzywkę w celu zakrycia okropnych krost,które pojawiły się dziś rano. Na twarz nałożyłam trochę pudru i korektora a rzęsy pomalowałam czarnym tuszem. Nigdy nie byłam fanką jakiegoś bardzo wyzywającego i mocnego makijażu. Po wyjściu z łazienki złapałam moją torbę wrzuciłam do niej telefon,portfel i błyszczyk, a na stopy założyłam moje ukochane vansy i wyszłam z pokoju zamykając drzwi na kluczyk żeby nikt nie buszował po moim tymczasowym pokoju podczas mojej nieobecności. Ledwo zeszłam na dół usłyszałam że brat z siostrą oglądają telewizję a ciotka robi coś w kuchni. Uznałam, że nadal jestem na nią zła ale i tak powiem jej że wychodzę żeby do mnie nie dzwoniła.
- Wychodzę ! - krzyknęłam będąc już przy samych drzwiach. Nawet się nie zorientowałam a ciotka już stała obok mnie
- Gdzie idziesz przecież jest zimno ?
- Mi nie jest a idę się przejść bo nie mam co tu robić.
- Nigdzie nie idziesz bo jest po deszczu i zaraz będziesz chora - ciotka już oczywiście dawała znać o swojej mani kontroli.
- Ale nie wiem czy zauważyłaś, że ja nie pytam czy mogę wyjść tylko oznajmiam ci, że wychodzę - moje poirytowanie jak i satysfakcja z miny ciotki wzrastały z każdą chwilą.
- Jak ty się do mnie odzywasz ?! Nigdzie nie idziesz i tyle. Skończyłam rozmowę.
- Ja też już skończyłam cześć ! - w tej chwili wyszłam z domu nawet nie zamykając za sobą drzwi, słyszałam jeszcze głos ciotki która każe mi się wracać ale nie bardzo się tym przejmowałam. Wiem, że nie zachowałam się zbyt dobrze ale trudno w tej chwili nie obchodziło mnie to.
          Idąc ulicą zastanawiałam się gdzie mam iść najpierw nie znałam Irlandii ale wydawało mi się, że się nie zgubie a w najgorszym przypadku zadzwonię do Magdy albo Vita. Postanowiłam, że udam się w kierunku centrum miasta i zobaczę co ciekawego tam jest. Po jakiś 10 minutach już znajdowałam się w samym centrum miasta było tam sporo sklepów, barów, restauracji, kawiarni, lodziarni a i ludzi też nie brakowało pomimo że pogoda nie dopisywała, ale widać było że tutejsi są już do tego przyzwyczajeni. Weszłam do kilku sklepów ale nie było w nich nic interesującego więc postanowiłam zafundować sobie jakiś deser. W tym celu udałam się do lodziarni, w środku nie było jakoś bardzo dużo ludzi więc od razu usiadłam przy stoliku, po chwili przyszedł do mnie kelner i uroczo się uśmiechając podał mi kartę. Chłopak na oko miał góra 22 lata był całkiem przystojny ale nie przyjechałam tu z zamiarem podrywania Irlandzkich przystojniaków więc zajęłam się przeglądaniem karty. Muszę przyznać, że wybór był dość imponujący ale zdecydowałam się na ,, Letnie marzenie " w skład tego deseru wchodziły 4 gałki lodów owocowych, bita śmietana, świeże owoce i polewa truskawkowa. Po 10 minutach uroczy kelner przyniósł moje zamówienie. Deser był naprawdę pokaźnych rozmiarów ale i tak go zjadłam. Posiedziałam jeszcze przez chwilę w lodziarni a później wyszłam na zewnątrz, było już około 18 więc postanowiłam że jeszcze chwilkę się tu pokręcę i będę szła w kierunku domu. Zastanawiałam się czy po moim powrocie dostanę wykład od ciotki o tym, że jej nie słucham i robię co chcę a ona chce dla mnie dobrze itp. Może chciała dobrze, może nie ja i tak uważałam że robi to wszystko tylko dla tego, że lubi mieć wszystkich i wszystko pod kontrolą. Zawsze obiecywałam sobie że nigdy nie dam jej sobą rządzić i jak na razie mi się to udawało, nie to że chciałam się z nią sprzeczać w każdej sytuacji i o wszytko, tylko po prostu nie chciałam być jak Konrad i Wiktoria, którzy nie mają swojego zdania, tylko zawsze o wszystko pytają ciotkę. Zauważyłam, że Konrad z wiekiem zaczyna jej się buntować i stawiać na swoim, mówiąc szczerze cieszyło mnie to bo nie znoszę jak ktoś jest całkowicie pozbawiony swojego zdania i tylko przytakuje innym, ja nigdy nie byłam tak wychowywana, więc pewnie dlatego tak często kłóciłam się z ciotką która wychowywała swoje dzieci na jak ja to określałam ,, Niedojdy Życiowe ".
           Chodząc jak mi się wydawało w kółko zauważyłam stoisko z widokówkami, pomyślałam że kupie ich kilka i wyślę jedną rodzica, babci i mojej najlepszej przyjaciółce. Oczywiście pomyślałam też o sobie i kupiłam 3 dla mnie. Miałam taki zwyczaj, że gdziekolwiek byłam zawsze przywoziłam dla siebie jakieś pocztówki które moim zdaniem działały lepiej niż zdjęcia. Zanim się zorientowałam była już 19 wiec zaczęłam zmierzać w kierunku domu, po drodze weszłam jeszcze do sklepu po chipsy, popcorn, paluszki, ciastka, cole i inne słodycze bo zamierzałam obejrzeć później jakiś film a bez jedzenia w moim przypadku to nie było możliwe. Gdy dotarłam do domu było około 20, weszłam do korytarza i słyszałam tylko jak Konrad z Wiktorią kłócą się o to jaki film wybrać.
- Wróciłam.
- No nareszcie jak było ? - usłyszałam głos ciotki, który brzmiał dość miło jak na nią
- Fajnie - odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku salonu
- Słuchaj Kamila to nie jest tak, że ja chce ci ograniczyć wolność czy coś tylko jesteśmy w obcym kraju, nikogo tu nie znasz i po prostu martwię się że coś Ci się może stać - te słowa wprawiły mnie w kompletny szok nie miałam pojęcia co mam jej odpowiedzieć z jednej strony nie chciałam jakoś szczególnie się z nią dochodzić ale też nie chciałam od razu udawać, że mnie nie zdenerwowała.
- No okej rozumiem ale trochę się zdenerwowałam bo nie jestem przyzwyczajona, że ktoś mi rozkazuje i rozstawia mnie po kontach.
- Dobra udawajmy, że tego nie było.
          Nie odpowiedziałam już nic wzruszyłam tylko ramionami i poszłam dalej. Usiadłam na kanapie razem z Konradem i Wiktorią i zaczęliśmy rozpakowywać zakupy na dzisiejszy wieczór. Tak naprawdę wybór filmu zajął nam jakieś 40 minut ale zdecydowaliśmy, że obejrzymy ,, Zaręczyny po Irlandzku ". Film oglądaliśmy tylko w trójkę bo reszta rodziny poszła spać. Skończyliśmy film i całe sprzątanie koło 23 wiec każde z nas poszło do swojego pokoju. Byłam naprawdę bardzo zmęczona bo nawet nie poszłam pod prysznic stwierdziłam, że zrobię to rano. Umyłam tylko zęby przebrałam się w pidżamę i dość szybko zasnęłam.


2 komentarze: