Po
obudzeniu się spojrzałam na zegarek okazało się, że jest przed 9
czułam się już wyspana, ale nie
chciało mi się wstawać więc pomyślałam, że jeszcze sobie
poleżę. Gdy odwróciłam głowę w stronę okna zobaczyłam, że
pada deszcz nie byłam za bardzo zachwycona tym faktem bo oznaczało
to siedzenie w domu z ciotką i jej dziećmi. Po chwili bezczynnego
gapienia się w okno postanowiłam wstać i chociaż spróbować się
trochę ogarnąć. Pierwszą rzeczą, którą zrobiłam wstaniu z
łóżka było otworzenie okna bo wydawało mi się, że w pokoju
panuje straszny zaduch. Następnie poszłam do łazienki w celu
wzięcia ciepłego relaksującego prysznica, niestety w drodze do
kabiny przeszkodziło mi lustro to co w nim baczyłam przyprawiło
mnie o dreszcze, wyglądałam naprawdę okropnie włosy całe
roztargane i jeszcze kilka pryszczy na czole, jedynym pocieszeniem w
tej chwili była moja grzywka, która byłą w stanie je ukryć. Gdy
już oderwałam się od lustra skierowałam się pod prysznic aby już
nie dołować się swoim wyglądem. Woda, która oblewała moje ciało
była cudowna, nie rozumiem jak niektórzy są w stanie brać szybki
zimny prysznic ja tak nie potrafię, zimna woda to najgorsze co dla
mnie istnieje. Uwielbiałam stać pod prysznicem i rozkoszować się
gorącymi kroplami wody, które smyrały moje ciało. Po wyjściu z
pod prysznica okryłam się ręcznikiem i poszłam do pokoju w celu
zorganizowania jakiegoś ubioru. Kompletnie nie miałam pojęcia w co
się ubrać wiec padło na szare dresowe spodnie ściągane przy
kostkach i białą bokserkę. Po ubraniu się poszłam znów do
łazienki żeby osuszyć włosy i uczesać w koczka. Gdy wszystkie
czynności związane z poranna toaletą zostały wykonane pomyślałam,
że zejdę na dól i poszukam czegoś do jedzenia.
Byłam
zdziwiona, że na dole panowała kompletna cisza i pustka to znaczy
wiedziałam, że Magda i Vit wychodzą dość wcześniej do pracy,
ale nie spodziewałam się, że moja ciotka jeszcze śpi. Poszłam do
kuchni i zaczęłam szperać w lodówce gdy naszła mnie ochota na
naleśniki. Znalazłam wszystkie potrzebne produkty i zabrałam się
za przygotowanie posiłku, gdy kilka pierwszych naleśników było
już gotowych usłyszałam, że ktoś schodzi z góry.
-
Ty gotujesz ? - usłyszałam za sobą zdziwiony i rozbawiony głos
Konrada.
- A gdzie Cześć
? Ale tak gotuję, powiem szczerze że też jestem zdziwiona -
odpowiedziałam równie rozbawionym tonem.
- Cześć, co
Ci się stało ?
- Nic po prostu
jestem głodna, a skoro już robię to pomyślałam, że zrobię dla
wszystkich.
- To może ja
na coś się przydam ?
- Możesz
nakryć do stołu i zawołać Wiktorie i ciocie
- Okej
Słyszałam
tylko jak Konrad ustawia rzeczy na stole a później kroki na
schodach i trzask drzwi zapewne od pokoju ciotki bo Wiktoria o dziwo
już stała koło mnie, czasem wydaję mi się, że ona lepiej
wyczuwa jedzenie niż głodny niedźwiedź. Położyłam talerz z
naleśnikami na stole i usiadłam obok Wiktorii po chwili usłyszałam,
że Konrad z ciocią schodzą ze schodów. Już od samej góry było
słychać jęczenie ciotki, które doprowadzało mnie do szału.
- Dopiero co
przyjechaliśmy już leje - słyszałam głos, który zbliżał się
ku kuchni
- No to co może
przestanie, a jak nie to posiedzimy w domu nic się przecież nie
stanie jak nigdzie nie wyjdziemy - w głosie Konrada słychać było
lekkie poirytowanie, które starał się za wszelką cenę ukryć.
- Dzień dobry
- usłyszałam gdzieś obok głos ciotki
- Cześć -
odpowiedziałyśmy z Wiktorią chórem
- O śniadanie
jak dobrze, jestem głodna - ciotka coraz bardziej wyprowadzała mnie
z
równowagi.
Mogła powiedzieć chociaż głupie dziękuje ale nie bo po co.
- Smacznego
wszystkim - powiedziała Wiktoria pakując kawałek naleśnika do
ust.
- Byłam
przekonana, że będzie lało - ciotka znowu zaczynała
- No to co
wiedzieliśmy, że Irlandia to nie tropiki - starałam się nie być
dla niej chamska
- Zobaczycie ze
będzie lało przez cały nasz pobyt.
- Ale nie
jesteśmy z cukru, no przynajmniej ja nie jestem z cukru - myślałam
ze chwilę nie wytrzymam i po prostu jej przyłożę.
- Mówiłam
żeby lepiej jechać nad Bałtyk tam przynajmniej może byłaby
lepsza pogoda, to wam się zachciało Irlandii.
- Ja Cię nie
prosiłam żebyś tu ze mną przylatywała a z tego co się orientuje
to bez dorosłego można latać o 16 lat, a ja już tyle skończyłam.
Więc trzeba było jechać sobie nad morze w Polsce i nie denerwować
mnie i siebie. - Nie wytrzymałam już nerwowo, wstałam od stołu i
po prostu poszłam na górę nie wiem czy ktokolwiek denerwował mnie
tak jak ciotka.
Gdy weszłam
do pokoju pierwsze co zrobiłam to złapałam za paczkę papierosów
i poszłam na balkon, nie paliłam często ale w nerwowych sytuacjach
fajki naprawdę mi się przydawały. Miałam gdzieś to czy ciotka
mnie zobaczy czy też nie, miałam ochotę tylko się odstresować,
to jedyne na czym mi teraz zależało. Po wyjściu na balkon
zorientowałam się,że przestało padać a nawet wychodzi słońce.
Muszę przyznać, że ucieszyłam się jak cholera bo od razu po
spaleniu papierosa wyjdę z domu. Gdy dym dotarł do moich płuc
poczułam jak całe zdenerwowanie ze mnie uchodzi, podczas palenia
myślałam tylko gdzie by tu iść. Weszłam do pokoju i od razu
podeszłam do szafy w celu ubrania się w coś bardziej wyjściowego.
Padło na granatowe jeansowe rurki i czarną bluzkę z cyframi 87.
Ubrałam się i poszłam do łazienki z mojego koczka wypuściłam
grzywkę w celu zakrycia okropnych krost,które pojawiły się dziś
rano. Na twarz nałożyłam trochę pudru i korektora a rzęsy
pomalowałam czarnym tuszem. Nigdy nie byłam fanką jakiegoś bardzo
wyzywającego i mocnego makijażu. Po
wyjściu z łazienki złapałam moją torbę wrzuciłam do niej
telefon,portfel i błyszczyk, a na stopy założyłam moje ukochane
vansy i wyszłam z pokoju zamykając drzwi na kluczyk żeby nikt nie
buszował po moim tymczasowym pokoju podczas mojej nieobecności.
Ledwo zeszłam na dół usłyszałam że brat z siostrą oglądają
telewizję a ciotka robi coś w kuchni. Uznałam, że nadal jestem na
nią zła ale i tak powiem jej że wychodzę żeby do mnie nie
dzwoniła.
-
Wychodzę ! - krzyknęłam będąc już przy samych drzwiach. Nawet
się nie zorientowałam a ciotka już stała obok mnie
-
Gdzie idziesz przecież jest zimno ?
-
Mi nie jest a idę się przejść bo nie mam co tu robić.
-
Nigdzie nie idziesz bo jest po deszczu i zaraz będziesz chora -
ciotka już oczywiście dawała znać o swojej mani kontroli.
-
Ale nie wiem czy zauważyłaś, że ja nie pytam czy mogę wyjść
tylko oznajmiam ci, że
wychodzę - moje poirytowanie jak
i satysfakcja z miny ciotki wzrastały z każdą chwilą.
-
Jak ty się do mnie odzywasz ?! Nigdzie nie idziesz i tyle.
Skończyłam rozmowę.
-
Ja też już skończyłam cześć ! - w tej chwili wyszłam z domu
nawet nie zamykając za sobą drzwi, słyszałam jeszcze głos ciotki
która każe mi się wracać ale nie bardzo się tym przejmowałam.
Wiem, że nie zachowałam się zbyt dobrze ale trudno w tej chwili
nie obchodziło mnie to.
Idąc
ulicą zastanawiałam się gdzie mam iść najpierw nie znałam
Irlandii ale wydawało
mi się, że się nie zgubie
a w najgorszym przypadku zadzwonię do Magdy albo Vita. Postanowiłam,
że udam się w kierunku centrum miasta i zobaczę co ciekawego tam
jest. Po jakiś 10 minutach już znajdowałam się w samym centrum
miasta było tam sporo sklepów, barów, restauracji, kawiarni,
lodziarni a i ludzi też nie brakowało pomimo że pogoda nie
dopisywała, ale widać było że tutejsi są już do tego
przyzwyczajeni. Weszłam do kilku sklepów ale nie było w nich nic
interesującego więc postanowiłam zafundować sobie jakiś deser. W
tym celu udałam się do lodziarni, w środku nie było jakoś bardzo
dużo ludzi więc od razu usiadłam przy stoliku, po chwili przyszedł
do mnie kelner i uroczo się uśmiechając podał mi kartę. Chłopak
na oko miał góra 22 lata był całkiem przystojny ale nie
przyjechałam tu z zamiarem podrywania Irlandzkich przystojniaków
więc zajęłam się przeglądaniem karty. Muszę przyznać, że
wybór był dość imponujący ale zdecydowałam się na ,, Letnie
marzenie " w skład tego deseru wchodziły 4 gałki lodów
owocowych, bita śmietana, świeże owoce i polewa truskawkowa. Po 10
minutach uroczy kelner przyniósł moje zamówienie. Deser był
naprawdę pokaźnych rozmiarów ale i tak go zjadłam. Posiedziałam
jeszcze przez chwilę w lodziarni a później wyszłam na zewnątrz,
było już około 18 więc postanowiłam że jeszcze chwilkę się tu
pokręcę i będę szła w kierunku domu. Zastanawiałam się czy po
moim powrocie dostanę wykład od ciotki o tym, że jej nie słucham
i robię co chcę a ona chce dla mnie dobrze itp. Może chciała
dobrze, może nie ja i tak uważałam że robi to wszystko tylko dla
tego, że lubi mieć wszystkich i wszystko pod kontrolą. Zawsze
obiecywałam sobie że nigdy nie dam jej sobą rządzić i jak na
razie mi się to udawało, nie to że chciałam się z nią sprzeczać
w każdej sytuacji i o wszytko, tylko po prostu nie chciałam być
jak Konrad i Wiktoria, którzy nie mają swojego zdania, tylko zawsze
o wszystko pytają ciotkę. Zauważyłam, że Konrad z wiekiem
zaczyna jej się buntować i stawiać na swoim, mówiąc szczerze
cieszyło mnie to bo nie znoszę jak ktoś jest całkowicie
pozbawiony swojego zdania i tylko przytakuje innym, ja nigdy nie
byłam tak wychowywana, więc pewnie dlatego tak często kłóciłam
się z ciotką która wychowywała swoje dzieci na jak ja to
określałam ,, Niedojdy Życiowe ".
Chodząc
jak mi się wydawało w kółko zauważyłam stoisko z widokówkami,
pomyślałam że
kupie ich kilka i wyślę jedną rodzica, babci i mojej najlepszej
przyjaciółce. Oczywiście pomyślałam też o sobie i kupiłam 3
dla mnie. Miałam taki zwyczaj, że gdziekolwiek byłam zawsze
przywoziłam dla siebie jakieś pocztówki które moim zdaniem
działały lepiej niż zdjęcia. Zanim się zorientowałam była już
19 wiec zaczęłam zmierzać w kierunku domu, po drodze weszłam
jeszcze do sklepu po chipsy, popcorn, paluszki, ciastka, cole i inne
słodycze bo zamierzałam obejrzeć później jakiś film a bez
jedzenia w moim przypadku to nie było możliwe. Gdy dotarłam do
domu było około 20, weszłam do korytarza i słyszałam
tylko jak Konrad z Wiktorią kłócą się o to jaki film wybrać.
- Wróciłam.
- No nareszcie
jak było ? - usłyszałam głos ciotki, który brzmiał dość miło
jak na nią
- Fajnie -
odpowiedziałam i ruszyłam w kierunku salonu
- Słuchaj
Kamila to nie jest tak, że ja chce ci ograniczyć wolność czy coś
tylko jesteśmy w obcym kraju, nikogo tu nie znasz i po prostu
martwię się że coś Ci się może stać - te słowa wprawiły mnie
w kompletny szok nie miałam pojęcia co mam jej odpowiedzieć z
jednej strony nie chciałam jakoś szczególnie się z nią dochodzić
ale też nie chciałam od razu udawać, że mnie nie zdenerwowała.
- No okej
rozumiem ale trochę się zdenerwowałam bo nie jestem
przyzwyczajona, że ktoś mi rozkazuje i rozstawia mnie po kontach.
- Dobra
udawajmy, że tego nie było.
Nie
odpowiedziałam już nic wzruszyłam tylko ramionami i poszłam
dalej. Usiadłam na kanapie razem z Konradem i Wiktorią i zaczęliśmy
rozpakowywać zakupy na dzisiejszy wieczór. Tak naprawdę wybór
filmu zajął nam jakieś 40 minut ale zdecydowaliśmy, że obejrzymy
,, Zaręczyny po Irlandzku ". Film oglądaliśmy tylko w trójkę
bo reszta rodziny poszła spać. Skończyliśmy film i całe
sprzątanie koło 23 wiec każde z nas poszło do swojego pokoju.
Byłam naprawdę bardzo zmęczona bo nawet nie poszłam pod prysznic
stwierdziłam, że zrobię to rano. Umyłam tylko zęby przebrałam
się w pidżamę i dość szybko zasnęłam.
Ahh.. super ! Cant wait na rozdział 3 ! :p @LoveNiallHarry ♥
OdpowiedzUsuńNo fajnie fajnie czekam na następny xx
OdpowiedzUsuń