czwartek, 10 października 2013

Rozdział 1

          Nareszcie nadeszły moje upragnione wakacje długo na nie czekałam bo wiedziałam że wyjadę na 1,5 miesiąca do siostry ciotecznej do Irlandii, wszystko zapowiadało się wspaniale była tylko jedna przeszkoda a mianowicie moja ciotka, która leci ze mną i ze swoimi dziećmi. Niby nic nie miałam do cioci ale denerwowało mnie to, że zawsze chciała mieć wszystko i wszystkich pod kontrola a już zwłaszcza mnie. Ale postanowiłam sobie, że dla tych wakacji jestem w stanie znieść wszystko, nawet czepiającą się i ciągle wszystko krytykującą ciotkę.
           Nadszedł dzień wyjazdu, a że mieszkałam sama bo rodzice byli w Szwecji w pracy byłam zmuszona sama wszystko spakować i o wszystkim pomyśleć. Około 10 przyjechała po mnie ciotka i jej dzieci. Na lotnisku odbyła się odprawa i ruszyliśmy w kierunku samolotu, oczywiście moja kochana ciocia już wszystkich kierowała i instruowała kto ma gdzie siedzieć i jak wchodzić, denerwowało mnie to okropnie ale uznałam że nie będę się z nią kłócić tuż przed samym wylotem. Według instrukcji ciotki miałam miejsce przy oknie, bardzo podoba mi się ten pomysł bo to było całe dwa miejsca od niej. Koło mnie siedział mój młodszy cioteczny brat a obok niego siostra i ciotka. Z bratem zawsze się dogadywałam, czasem było nawet tak że razem jechaliśmy po cioci pomimo że to jego mama, często też miał jej dość w sumie to chyba jak wszyscy. Tak szczerze to nie potrafię wyobrazić sobie spędzenia 1,5 miesiąca z ciotką pod jednym dachem.
           Lot minął nam dość szybko pewnie dlatego że połowę drogi przegadałam z bratem a drugą połowę przespałam, obudziła mnie ciotka która kazała zapiąć pasy przed lądowaniem czasami zachowywała się jak bym miała 2 latka i nie była bym świadoma tego że trzeba zapiąć pasy przed lądowaniem. Kiedy tylko samolot wylądował i wyszliśmy na płytę lotniska cieszyłam się że byłam już w Irlandii, w końcu czekałam na to cały rok szkolny, ale moja ciotka ledwo co wyszła z samolotu i już zaczęła narzekać że pogoda nie ładna, że miasto małe, że będziemy się tu nudzić i że trzeba było lepiej jechać nad Polskie morze, tak naprawdę miałam gdzieś to co mówi i miałam zamiar wykorzystać ten czas najlepiej jak tylko się dało, nie zważając na humorki i nastroje cioci. Na lotnisko przyjechała po nas moja siostra i jej chłopak. Magda mówiła po polsku ale Vit już tak średnio więc było z nim i jego akcentem dużo śmiechu.
           Gdy dojechaliśmy pod dom mojej siostry byłam zachwycona widokiem. Dom był nad samym oceanem z okien było widać klify i rozbijającą się o nie wodę nawet o dziwo nawet moja ciotka przestała narzekać. Gdy weszliśmy do domu przywitałaś się z kotem siostry a następnie Magda pokazała nam nasze pokoje. Na początku bałam się że dom siostry nie będzie zbyt duży i będę musiała dzielić pokój z młodszą siostrą albo co gorsza z ciotką. Na moje szczęście okazało się że dom Magdy i Vita jest całkiem spory a pokój mam sama i jest on w dodatku z balkonem z którego widać klify i własną łazienką, było to dla mnie bardzo wygodne bo zawsze spędzałam tam dość dużo czasu. Po rozpakowaniu się zeszłam na dół żeby zobaczyć co robi reszta moich tymczasowych współlokatorów okazało się że Vit właśnie robił gofry
- Hej, co robicie ?
- Gofry, zjesz z nami ?
- Tak jasne, może w czymś pomóc ?
Sama byłam zdziwiona, że o to zapytałam bo przeważnie nigdy nie byłam chętna do pomocy ale skoro już tu jestem to może chociaż na coś sie przydam.
- Możesz nakryć do stołu i zawołać Konrada i Wiktorie
- Okej.
Po nakryciu do stołu poszłam na górę zawołać rodzeństwo na gofry. Gdy dotarłam na pod drzwi pokoju delikatnie do nich zapukałam, ponieważ ceniłam sobie zarówno swoją jak i czyjąś prywatnośc.
- Wejdz ! - usłyszałam głos brata dochodzący z za drzwi.
- Przyszłam Cię zawołać na dół bo Vit zrobił gofry.
- A okej już idę tylko dokończe rozpakowywanie
Konrad jak na chłopka zabrał dośc spory bagaż ale nie dziwiło mnie to bo nigdy nie był typem niechluja, który nie przejmuje się kompletnie swoim wyglądem. Po wyjściu z pokoju Konrada poszłam do Wiktori, jak się okazało nie było jej już tam, pomyślałam że musiała zejść na dół jak bylam u brata w pokoju.
           Muszę przyznać ze podczas kolacji atmosfera była dosyć miła, rozmawialiśmy na różne tematy czasem nawet było zabawnie, wywnioskowałam to po tym że ciocia się śmiała a ona jest raczej typem ponuraka. Po kolacji byłam dość zmęczona lotem i całym dniem więc poszłam do siebie do pokoju, włączyłam sobie komputer zalogowałam się na facebooku i twiterze ale nie było tam nic ciekawego wiec poszłam pod prysznic. Po przyjemnej kąpieli usiadłam jeszcze chwilkę do komputera poczytałam plotki o gwaizdach i wyłączyłam laptopa. Musiałam być bardzo zmęczona bo nie wiem czy minęło chociaż 30 minut a ja już spałam.

3 komentarze:

  1. Strasznie mi się podoba twoje opowiadanie. Oby tak dalej ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo interesujące ! Podoba mi się ♥ mam nadzieje że zrobisz więcej tych rozdziałow *o*
    Hahaha brehtać mi sięchciało z tej ciotki xD xx @LoveNiallHarry ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie się zaczyna, tak jak obiecałam zostawiam komentarz xx a tak przy okazji to ja już sie domyślam kogo ona pozna w tej Irlandii hihi :)))

    OdpowiedzUsuń