Nareszcie
nadeszły moje upragnione wakacje długo na nie czekałam bo
wiedziałam że wyjadę na 1,5 miesiąca do siostry ciotecznej do
Irlandii, wszystko zapowiadało się wspaniale była tylko jedna
przeszkoda a mianowicie moja ciotka, która leci ze mną i ze swoimi
dziećmi. Niby nic nie miałam do cioci ale denerwowało mnie to, że
zawsze chciała mieć wszystko i wszystkich pod kontrola a już
zwłaszcza mnie. Ale postanowiłam sobie, że dla tych wakacji jestem
w stanie znieść wszystko, nawet czepiającą się i ciągle
wszystko krytykującą ciotkę.
Nadszedł
dzień wyjazdu, a że mieszkałam sama bo rodzice byli w Szwecji w
pracy byłam zmuszona sama wszystko spakować i o wszystkim pomyśleć.
Około 10 przyjechała po mnie ciotka i jej dzieci. Na lotnisku
odbyła się odprawa i ruszyliśmy w kierunku samolotu, oczywiście
moja kochana ciocia już wszystkich kierowała i instruowała kto ma
gdzie siedzieć i jak wchodzić, denerwowało mnie to okropnie ale
uznałam że nie będę się z nią kłócić tuż przed samym
wylotem. Według instrukcji ciotki miałam miejsce przy oknie, bardzo
podoba mi się ten pomysł bo to było całe dwa miejsca od niej.
Koło mnie siedział mój młodszy cioteczny brat a obok niego
siostra i ciotka. Z bratem zawsze się dogadywałam, czasem było
nawet tak że razem jechaliśmy po cioci pomimo że to jego mama,
często też miał jej dość w sumie to chyba jak wszyscy. Tak
szczerze to nie potrafię wyobrazić sobie spędzenia 1,5 miesiąca z
ciotką pod jednym dachem.
Lot
minął nam dość szybko pewnie dlatego że połowę drogi
przegadałam z bratem a drugą połowę przespałam, obudziła mnie
ciotka która kazała zapiąć pasy przed lądowaniem czasami
zachowywała się jak bym miała 2 latka i nie była bym świadoma
tego że trzeba zapiąć pasy przed lądowaniem. Kiedy tylko samolot
wylądował i wyszliśmy na płytę lotniska cieszyłam się że
byłam już w Irlandii, w końcu czekałam na to cały rok szkolny,
ale moja ciotka ledwo co wyszła z samolotu i już zaczęła narzekać
że pogoda nie ładna, że miasto małe, że będziemy się tu nudzić
i że trzeba było lepiej jechać nad Polskie morze, tak naprawdę
miałam gdzieś to co mówi i miałam zamiar wykorzystać ten czas
najlepiej jak tylko się dało, nie zważając na humorki i nastroje
cioci. Na lotnisko przyjechała po nas moja siostra i jej chłopak.
Magda mówiła po polsku ale Vit już tak średnio więc było z nim
i jego akcentem dużo śmiechu.
Gdy
dojechaliśmy pod dom mojej siostry byłam zachwycona widokiem. Dom
był nad samym oceanem z okien było widać klify i rozbijającą się
o nie wodę nawet o dziwo nawet moja ciotka przestała narzekać. Gdy
weszliśmy do domu przywitałaś się z kotem siostry a następnie
Magda pokazała nam nasze pokoje. Na początku bałam się że dom
siostry nie będzie zbyt duży i będę musiała dzielić pokój z
młodszą siostrą albo co gorsza z ciotką. Na moje szczęście
okazało się że dom Magdy i Vita jest całkiem spory a pokój mam
sama i jest on w dodatku z balkonem z którego widać klify i własną
łazienką, było to dla mnie bardzo wygodne bo zawsze spędzałam
tam dość dużo czasu. Po rozpakowaniu się zeszłam na dół żeby
zobaczyć co robi reszta moich tymczasowych współlokatorów okazało
się że Vit właśnie robił gofry
-
Hej, co robicie ?
-
Gofry, zjesz z nami ?
-
Tak jasne, może w czymś pomóc ?
Sama
byłam zdziwiona, że o to zapytałam bo przeważnie nigdy nie byłam
chętna do pomocy ale skoro już tu jestem to może chociaż na coś
sie przydam.
-
Możesz nakryć do stołu i zawołać Konrada i Wiktorie
-
Okej.
Po
nakryciu do stołu poszłam na górę zawołać rodzeństwo na gofry.
Gdy dotarłam na pod drzwi pokoju delikatnie do nich zapukałam,
ponieważ ceniłam sobie zarówno swoją jak i czyjąś prywatnośc.
-
Wejdz ! - usłyszałam głos brata dochodzący z za drzwi.
-
Przyszłam Cię zawołać na dół bo Vit zrobił gofry.
-
A okej już idę tylko dokończe rozpakowywanie
Konrad
jak na chłopka zabrał dośc spory bagaż ale nie dziwiło mnie to
bo nigdy nie był typem niechluja, który nie przejmuje się
kompletnie swoim wyglądem. Po wyjściu z pokoju Konrada poszłam do
Wiktori, jak się okazało nie było jej już tam, pomyślałam że
musiała zejść na dół jak bylam u brata w pokoju.
Muszę
przyznać ze podczas kolacji atmosfera była dosyć miła,
rozmawialiśmy na różne tematy czasem nawet było zabawnie,
wywnioskowałam to po tym że ciocia się śmiała a ona jest raczej
typem ponuraka. Po kolacji byłam dość zmęczona lotem i całym
dniem więc poszłam do siebie do pokoju, włączyłam sobie komputer
zalogowałam się na facebooku i twiterze ale nie było tam nic
ciekawego wiec poszłam pod prysznic. Po przyjemnej kąpieli usiadłam
jeszcze chwilkę do komputera poczytałam plotki o gwaizdach i
wyłączyłam laptopa. Musiałam być bardzo zmęczona bo nie wiem
czy minęło chociaż 30 minut a ja już spałam.
Strasznie mi się podoba twoje opowiadanie. Oby tak dalej ;)
OdpowiedzUsuńBardzo interesujące ! Podoba mi się ♥ mam nadzieje że zrobisz więcej tych rozdziałow *o*
OdpowiedzUsuńHahaha brehtać mi sięchciało z tej ciotki xD xx @LoveNiallHarry ♥
Fajnie się zaczyna, tak jak obiecałam zostawiam komentarz xx a tak przy okazji to ja już sie domyślam kogo ona pozna w tej Irlandii hihi :)))
OdpowiedzUsuń